Kasa unijna nierówno dzielona? Zależy, kto liczy

Czytaj dalej
Fot. Jacek Smarz
(lb, jm, sb, wm)redakcja@pomorska.pl

Kasa unijna nierówno dzielona? Zależy, kto liczy

(lb, jm, sb, wm)redakcja@pomorska.pl

Marszałek województwa - po wtorkowym „okrągłym stole” - zapowiada już kolejne regionalne spotkania z samorządowcami.

Marszałek Piotr Całbecki i przewodniczący Sejmiku Ryszard Bober na zorganizowanej wczoraj konferencji podsumowali włocławskie obrady i po raz kolejny odnieśli się do zarzutów o niesprawiedliwym dzieleniu środków unijnych w regionie. Płyną one głównie ze strony bydgoskich polityków. - Można stwierdzić, że marszałek od lat preferuje swój okręg wyborczy w rozdziale środków unijnych - mówi bydgoski polityk Andrzej Walkowiak. - Z wyliczeń, które zrobiłem na podstawie dokumentów Urzędu Marszałkowskiego, wynika, że na bydgoszczanina przypada około 1900 zł, a na torunianina dwa razy tyle.

O nierównym podziale funduszy przekonany jest też Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy: - Bez względu na sposób liczenia Bydgoszcz nie mogła liczyć na taki sam poziom wsparcia jak kilka innych samorządów. To zaskakujące, ponieważ wszyscy są zgodni, że to Bydgoszcz jest lokomotywą rozwoju województwa. Mimo ograniczonego wsparcia to nam udało się w sposób najbardziej skuteczny ograniczyć poziom bezrobocia. To w Bydgoszczy powstaje najwięcej miejsc pracy, działa najwięcej firm. Niestety, bez sprawnej infrastruktury tysiące mieszkańców regionu nie mogą korzystać z potencjału Bydgoszczy. Jeśli samorząd województwa będzie to ignorował, dystans dzielący Kujawsko-Pomorskie od bogatszych województw będzie się pogłębiał.

Zdaniem marszałka stawiane zarzuty wynikają z niezrozumienia lub celowego przemilczania faktu, że samorząd województwa odpowiada za podział tylko kawałka unijnego tortu, a duża jego część rozdzielana jest centralnie, na poziomie rządu.

- Po te pieniądze po prostu niektórzy nie sięgnęli, więc winy należy szukać gdzie indziej - podkreśla marszałek.

Jego zdaniem parlamentarzyści powinni aktywniej starać się o pozyskanie dla regionu jak największych kwot. Marszałek i przewodniczący Sejmiku województwa chcą też powołania Forum Samorządowego. - Każdy samorząd miałby jednego albo dwóch delegatów, na przykład prezydenta i przewodniczącego rady. My nie będziemy się tłumaczyć przed posłami, my będziemy żądać od posłów zaangażowania się w Warszawie na rzecz realizacji celów samorządów różnych szczebli - zapowiada Piotr Całbecki.

Władze województwa postulują też uporządkowanie metodologii podliczania podziału funduszy unijnych. Sejmik skierował do ministra rozwoju wniosek o wprowadzenie zmian w centralnym systemie teleinformatycznym w zakresie gromadzenia danych dotyczących realizacji programów operacyjnych, współfinansowanych ze środków UE. Obecny budzi kontrowersje i nie oddaje poziomu rzeczywistego dofinansowania, jakie trafia do danej gminy czy powiatu.

Urząd Marszałkowski zapowiada też uruchomienie specjalnej mapy, na której będzie można sprawdzić, ile środków w danej chwili można przypisać określonemu terytorium.

Marszałek przewiduje kolejne regionalne spotkania:

- Wiele powiatów boryka się z poważnymi problemami, z bezrobociem na czele, i warto, aby zarząd i radni województwa przyjrzeli się im z bliższej perspektywy.

Autorzy: (lb, jm, sb, wm)

(lb, jm, sb, wm)redakcja@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.