Hanka Sowińska

Jest takie miejsce w Bydgoszczy, w którym pracują anioły

- Traktuję dzieci z hospicjum jak innych moich pacjentów, czyli normalnie - mówi lek. med. Małgorzata Czapczyk. Fot. Hanka Sowińska - Traktuję dzieci z hospicjum jak innych moich pacjentów, czyli normalnie - mówi lek. med. Małgorzata Czapczyk.
Hanka Sowińska

Tak o personelu hospicjum domowego dla dzieci mówią rodzice!

W tej pracy nie wystarczy być dobrym lekarzem, pielęgniarką czy psychologiem. Potrzeba wyjątkowej empatii i odporności w radzeniu sobie z niepowodzeniami.

Opieka także w regionie

Początki placówki sięgają 2006 r. - Wtedy mieliśmy kilkoro pacjentów, dziś prawie 60 - mówi lek. med. Małgorzata Czapczyk, kierownik medyczny hospicjum domowego dla dzieci w Domu Sue Ryder w Bydgoszczy.

W ostatnich latach powstały filie w Inowrocławiu i okolicach, w Wąbrzeźnie, Świeciu i Chełmnie. Także Żnin ma swojego lekarza, który opiekuje się dziećmi. - Część lekarzy dociera Bydgoszczy, ale naszym marzeniem jest, aby specjaliści z danego terenu obejmowali opieką małych pacjentów. Jesteśmy otwarci na taką formę współpracy - zapewnia Małgorzata Czapczyk.

Hospicjum domowemu dla dzieci najbardziej brakuje personelu medycznego

Większość pacjentów stanowią dzieci z różnego rodzaju problemami neurologicznymi, które wywołują inne schorzenia, z chorobami genetycznymi, metabolicznymi; dzieci niedotlenione okołoporodowo, skrajne wcześniaki, u których rozwój nie przebiega prawidłowo i z bardzo rzadkimi chorobami (pod opieką hospicjum jest dziewczynka, która ma chorobę występującą o trojgu dzieci na świecie). Są też mali pacjenci z zespołem wad wrodzonych, encefalopatiami o nieustalonej etiologii, z wadami serca i takie, które na jakimś etapie życia stały się niepełnosprawne (np. chłopiec po ciężkim wypadku komunikacyjnym).

Zdarzają się też dzieci z chorobami w fazie terminalnej - głównie z guzami mózgu i guzami tkanek miękkich. Opieka nad nimi jest podobna do tej dla dorosłych, trwa stosunkowo krótko i jest bardzo intensywna.

Niekorzystna diagnoza prenatalna

Nowością jest to, że zgłaszają się przyszłe mamy z postawioną niekorzystną diagnozą prenatalną, które dowiadują się, że urodzą dziecko z wadą letalną.

- Różnie się to kończy - podkreśla Małgorzata Czapczyk. - Niekiedy płód obumiera w łonie matki, albo krótko po urodzeniu. Jesteśmy w dobrym kontakcie z oddziałami noworodkowymi, które przekazują nam pacjentów. Zwykle odbywa się to tak, że jedziemy na wizytę do szpitala. Rozmawiamy z lekarzami, poznajemy przyszłego pacjenta, spotykamy się z rodzicami i przygotowujemy ich na przyjęcie dziecka w domu, wyposażając między innymi w niezbędny sprzęt. Opieka jest niekiedy kombinowana, bo niektóre dzieci nie mogą przyjmować pokarmu normalną drogą.

Kompleksowa opiekanie tylko w domu

Poza lekarzami i pielęgniarkami opiekę nad dziećmi (i jego rodziną również) sprawuje również psycholog, rehabilitanci, pracownik socjalny i kapelan.

Mali pacjenci mają zapewnioną rehabilitację nie tylko w domu, ale także w ośrodku specjalnie dla nich przygotowanym przy ul. Toruńskiej 29, gdzie są dowożone z domu. Tam też odbywają się konsultacje logopedyczne. Dla mam czy opiekunów to okazja, aby przez chwilę odpocząć.

- Śmiertelność w tej grupie pacjentów jest większa, niż gdzie indziej - podkreśla kierownik medyczny placówki . - Relacja z każdym pacjentem też jest inna. Lata opieki powodują, że tworzy się silna więź z dzieckiem i jego rodziną. Wchodzimy bardzo głęboko w domowe relacje. Jest dużo trudnych momentów psychologicznych. Jest to zmęczenie opiekuna, godzenie się z pewną przegraną i z tym, co jest nieuniknione. To też jest kwestia odpowiedzi na nasze działania i pewnego rodzaju rozczarowanie opieką. Każdy rodzic oczekuje, że stan dziecka będzie się polepszał, że wyzdrowieje.

Kolejny koncert charytatywny „Głosy dla hospicjum” już 1 października. Dochód ze sprzedaży biletów (cena 50 zł) będzie przeznaczony na spełnienie marzeń pacjentów Hospicjum Sue Ryder. Imprezie patronuje „Gazeta Pomorska”.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.