Jednorękich bandytów coraz mniej [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Pawel Relikowski
WM

Jednorękich bandytów coraz mniej [wideo]

WM

Obserwatorzy nielegalnej sceny hazardowej są zaskoczeni - jak za dotknięciem różdżki wiele punktów, w których stały nielegalne automaty do gry, jest pustych i pozamykanych.

W ostatnich dwóch latach punkty z nielegalnymi automatami do gry, popularnie zwanymi „jednorękimi bandytami”, stały się prawdziwą plagą. Zlokalizowane w kioskach i niewielkich pomieszczeniach z krzyczącym kolorowym napisem np. „Open 24 hours”, były tłumnie odwiedzane przez wszystkich, którzy mieli nadzieję na wygraną. Mało kto zdawał sobie sprawę, że punkty te działają nielegalnie...



Lokalizację dla punktów wybierano sprytnie: zwykle przy sklepach z alkoholem albo gdzie można złapać klientów, np. przy agencjach towarzyskich. Zgodnie z tzw. ustawą hazardową, „bandyci” nie mogli działać od 1 stycznia 2015 r. inaczej niż w legalnych, koncesjonowanych kasynach gry. Jednak ci, którzy zwietrzyli interes, niewiele sobie z tego robili, nieźle się przy tym ukrywając.

Punkty z automatami nie miały obsługi, jedynie monitoring. Nikt w nich nie interweniował i nie sprzątał, nieraz stawały się miejscami pijatyk, na które nie zwracano uwagi. Interes był opłacalny. Opierał się na sprowadzaniu używanych automatów, najczęściej z Czech i Niemiec. Jeden to koszt 2-3 tys. zł. Jak szacują celnicy zajmujący się likwidowaniem procederu, koszt maszyny ustawionej w dobrym miejscu potrafi się zwrócić w ciągu tygodnia...

Walka z automatami przypominała do niedawna walkę z wiatrakami. Po konfiskacie „jednorękich” z punktu pojawiały się w nim nowe maszyny.

- W 2015 r. w trakcie działań kontrolnych na terenie Urzędu Celnego w Bydgoszczy zabezpieczono 520 nielegalnych automatów do gier, a w pierwszej połowie 2016 r. liczba ta wyniosła 240. W skali całej Izby Celnej w Toruniu w 1. półroczu 2016 r. zatrzymano 522 nielegalne urządzenia do gier - informuje starszy rachmistrz Anna Marzec, p.o. naczelnika Wydziału Organizacyjno-Prawnego i Komunikacji Społecznej Izby Celnej w Toruniu.

Problem polegał też na tym, że w wielu wypadkach decyzje celników były uchylane przez sądy administracyjne. Wygląda jednak na to, że sytuacja się zmieniła. W Bydgoszczy na przykład punktów z maszynami już prawie nie ma. Zniknęły też pojedyncze automaty, poukrywane wewnątrz sklepów.

- Liczby świadczą o intensywności działań prowadzonych przez funkcjonariuszy celnych, które powodują, iż prowadzący i urządzający nielegalne gry na automatach w obawie przed skutkami działań kontrolnych rezygnują z tego typu działalności - podkreśla Anna Marzec.

- Takie działanie wyczerpuje znamiona przestępstwa skarbowego, zagrożonego karą grzywny do 720 stawek dziennych albo karą pozbawienia wolności do lat 3, albo obu karom łącznie. Ponadto naczelnik urzędu celnego może wymierzyć karę pieniężną za urządzanie gier na automatach poza kasynami gry w wysokości 12 000 zł za każdy automat - dodaje.

Łączna wysokość kar wymierzonych w 2015 r. przez naczelnika Urzędu Celnego w Bydgoszczy wynosi aż 624 mln zł! Anna Marzec jest przekonana, że to zasługa celników, iż „jednoręcy” zniknęli...

WM

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.