Maciej Drabikowski

Jarek z Inowrocławia bez biletu do Rio

Jarosław Kailing walczył bardzo dzielnie, ale uległ w finałowym wyścigu pięciu przeciwnikom. Fot. Dominik Fijałkowski Jarosław Kailing walczył bardzo dzielnie, ale uległ w finałowym wyścigu pięciu przeciwnikom.
Maciej Drabikowski

Inowrocławianin Jarosław Kailing zajął szóste miejsce w finale A w dodatkowych regatach paraolimpijskich w miejscowości Gavirate we Włoszech.

Marzeniem popularnego Hrabiego był start w Igrzyskach Paraolimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku.

Starał się starannie przygotowywać się do zawodów we Włoszech. Zabrakło większej ilości treningów na wodzie.

- Przepłynąłem jedynie 50 kilometrów, gdy moi rywale aż 400 - mówi Kailing. - Zabrakło pieniędzy na optymalne przygotowania. W Kruszwicy byłem 3 razy. Potem 9 dni ćwiczyliśmy w Szczecinie na Odrze. We Włoszech tuż przed kwalifikacjami trenowaliśmy tylko cztery dni.

Jarek otrzymał nową łódź i nowe wiosła. - Czułem się w tej łodzi niezbyt wygodnie. W każdym z trzech wyścigów coś było nie tak - podkreśla Hrabia. - Bardziej myślałem o sprzęcie niż o walce z przeciwnikami.

Kailing nie bez drobnych kłopotów awansował najpierw do półfinału, a następnie do finału. Znalazł się w gronie 6 najlepszy wioślarzy (w jego kategorii ASM1x rywalizowało na początku 16 zawodników).

Zmagania o dwie przepustki do Brazylii toczyły się pod dyktando Azjatów.

W finale triumfował Chińczyk Cheng Huang. Drugi ze stratą 5,09 sekund był Jun-Ha Park z Korei Południowej. Obydwaj powalczą o medale w Rio de Janeiro.

Na podium stanął też Niemiec Johannes Schmidt, który jako jedyny był blisko Azjatów.

Przed Kailingiem finiszowali jeszcze Białorusin Dmitrij Ryszkiewicz i Argentyńczyk Carlos Vysocki. Polak stracił do Chińczyka aż 16,55 s.

- Start miałem cudowny. To moja domena. W tym elemencie jestem chyba najlepszy na świecie - śmieje się Hrabia. - Niestety, później już nie było tak pięknie. Z ustawieniem łodzi coś mi nie grało. Ściągało mnie na prawo. Dwa razy uderzyłem w boje. Wybiło mnie to z rytmu. Za mało czasu mieliśmy na sprawdzanie sprzętu.

W trakcie treningów warunki bardzo odpowiadały Jarkowi (silny wiatr).

- W trakcie regat nie było nawet zefirka - mówi inowrocła-wianin. - Takie warunki są dobre dla mocno zbudowanych wioślarzy. Ja do takich nie należę. Szóste miejsce traktuję jako porażkę.

Kailing myślał nawet o zakończeniu kariery. Szybko jednak zmienił zdanie.

- Wiele osób mi kibicowało. Dla nich zamierzam dalej ścigać się z najlepszymi na świecie - podkreśla wioślarz. - Po raz pierwszy zaprezentuję się w zawodach w Polsce. Start w Poznaniu będzie sporym przeżyciem. Cieszę się, że mogę trenować coraz więcej. Udało mi się bowiem pozyskać sponsora - firmę Instalbud.

Maciej Drabikowski

Redaktor prowadzący Tygodnik Informacyjny Powiatu, Miast i Gmin w Inowrocławiu

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.