Janowski nieobecny. I na ustach radnych

Czytaj dalej
Fot. Aleksander Knitter
Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Janowski nieobecny. I na ustach radnych

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Radni nie chcą oceniać przewodniczącego. I podobno nie mogą.

Mirosław Janowski, przewodniczący Rady Miejskiej nie był obecny na wczorajszych obradach radnych. Zastępował go Józef Skiba. Jednak nieobecność przewodniczącego nie oznaczała, że jego nazwisko nie będzie odmieniane przez wszystkie przypadki.

Wszystko z powodu skargi, jaką złożył na postępowanie przewodniczącego Kamil Kaczmarek. Mimo tego, że zgłosił się przed sesją z chęcią zabrania głosu podczas obrad, Janowski odmówił mu. A komisja rewizyjna uznała, że to nie rada miejska jest władna rozpatrywać skargę na szefa rady. - No to kto - dopytywała Marzenna Osowicka.

Zdaniem opozycji zachowanie Janowskiego to nic innego jak krępowanie demokracji, bo nie ma chyba nic gorszego jak odbieranie komuś prawa głosu. Z kolei radni z komitetu burmistrza i sam Arseniusz Finster uważają, że dopuszczanie do głosu każdego, kto tylko zgłosi taką chęć, to demolowanie porządku sesji i destrukcja. Nie mówiąc już o tym, że w tym konkretnym przypadku samo nazwisko Kaczmarek działa na nich jak płachta na byka. Dlaczego? Bo się wymądrza na komisjach, na których ma prawo bywać i zabierać głos, a także obraża radnych.

Ale sama skarga i sposób jej potraktowania stały się kanwą ciekawej dyskusji pomiędzy ratuszowym prawnikiem Robertem Wajlonisem a Mariuszem Brunką, liderem opozycyjnego klubu Projekt Chojnicka Samorządność. Ten pierwszy dowodził, że przewodniczący nie podlega żadnej ocenie, można go co najwyżej odwołać, jeśli będzie taka wola radnych. Ten drugi dowodził, że nie można uciekać od odpowiedzialności za to, jak funkcjonuje rada miejska, a przewodniczący tego gremium nie może działać na zasadzie „widzimisię”, ale powinien mieć w ręku jasne kryteria, co mu wolno, a czego nie. I domagał się, by radni podjęli merytoryczną dyskusję i by wypracowali zmiany w statucie.

Z drużyny burmistrza wyłamał się tylko Marek Szank, który przyznał, że dla niego jest logiczne, że radni mogą oceniać swojego przewodniczącego. I tylko on wstrzymał się od głosu w głosowaniu uchwały o nierozpatrywaniu skargi Kamila Kaczmarka. Za była dwójka radnych PChS, reszta - przeciw.

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.