Jak był „zamach”, to ma być „kara śmierci”

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt
JAD

Jak był „zamach”, to ma być „kara śmierci”

JAD

Groźby prawicy, by postawić Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu, były to tej pory najsurowszą teoretycznie restrykcją wobec byłego premiera.

Ale w niedzielę, podczas warszawskiej manifestacji szóstej rocznicy katastrofy smoleńskiej, doszła kolejna. Tym razem reżyserka Ewa Stankiewicz, od pierwszych dni po tragedii z 2010 roku zadeklarowana propagatorka tezy zamachu, poszła najdalej.

Zarówno na wiecu, jak i w TV Republika - jest w niej szefową informacji - uznała Donalda Tuska za głównego sprawcę katastrofy smoleńskiej. Według Stankiewicz, były premier doprowadził do tragedii wspólnie z Rosjanami. Po czym uznała, że szef Rady Europejskiej zasługuje tylko na... karę śmierci. Dlatego należałoby ją przywrócić w tym jednym przypadku.

Poseł PiS Tomasz Latos zdaje się bagatelizować wypowiedzi tej bardzo wpływowej w prawicowych kręgach osoby: - Ona nie jest członkiem PiS, nie jest politykiem, tylko publicystką i reżyserką - tłumaczy bydgoski parlamentarzysta. - Zostawmy więc te dywagacje ludziom, którzy wyrażają różne opinie spoza świata polityki. Już chyba wystarczy sam spór wśród polityków.

Według Stankiewicz, postępowanie premiera Tuska po katastrofie „to jest taka zdrada interesów narodowych, z jaką nie mieliśmy do czynienia - jeśli chodzi o skalę - od czasów Targowicy!”.

- Nie jestem tym zbytnio zdziwiony - tłumaczy samorządowiec i politolog Maciej Eckardt. - Smoleńsk stał się przekleństwem polskiej polityki i polskiego życia publicznego, które zostało w wyniku tego kompletnie zdewastowane. Widać to w postawach, sądach i zachowaniach, takich jak pani Stankiewicz.

Maciej Eckardt uważa, że w pewnym momencie sprawa smoleńska zostanie „przegadana”, nastąpi jej przesyt i „zmęczenie materiału”. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi?

Część sejmowej opozycji nie traktuje poważnie słów Ewy Stankiewicz - jeden z posłów kujawsko-pomorskiej Platformy odsyła nas z pytaniami o stan zdrowia reżyserki do psychiatry. Poważniej smoleńską mitologię i jej konsekwencje traktuje poseł Michał Stasiński z Nowoczesnej: - Gdyby pani Ewa Stankiewicz była jedną z wielu działaczek PiS, wkrótce zapomnielibyśmy o sprawie. Jednak to znana i wpływowa dziennikarka.

Dlatego poseł Stasiński podkreśla, że po dojściu do władzy PiS oskarżenia o zamach zostały usankcjonowane przez władze państwa: - Kiedy ministrem sprawiedliwości został Zbigniew Ziobro, a twórcą podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz, to już nie są teoretyczne rozważania. Jak jest „zamach”, to dlaczego nie ma być „najwyższego wymiaru kary”?

JAD

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.