Jolanta Zielazna

Im lepiej się żyje, tym większa (?) więź z regionem

Im lepiej się żyje, tym większa (?) więź z regionem Fot. archiwum "Gazety Pomorskiej"
Jolanta Zielazna

Jakość życia wpłynie na naszą regionalną tożsamość? Taką tezę postawiono na ostatnim spotkaniu Forum Rozwoju Regionalnego. Spodobała się.

Co to w ogóle jest tożsamość regionalna i dlaczego jest ważna? Jak ją rozumieć i jak określić? Okazało się, że jest problem z przeniesieniem tradycyjnie pojmowanego pojęcia na współczesne warunki.

Może więc tożsamość i integrację regionalną rozumieć zupełnie inaczej niż tradycyjnie pojmujemy?

„Warunki i zagrożenia rozwoju i integracji regionu” - to temat ostatniego spotkania Forum Rozwoju Regionalnego. O tożsamości regionu dyskusja trwa od początku istnienia forum, czyli od listopada 2014 r. To nie jest jedyny poruszany problem, ale ciągle temat nie jest wyczerpany.

Co zrobić, by mieszkańcy Tucholi i Włocławka, Brodnicy i Żnina, czyli miast na przeciwległych krańcach województwa, identyfikowali się ze swoim regionem?

Jak żyjesz - kim jesteś

O tym dyskutowali podczas ostatniego spotkania forum jego członkowie i goście, nauczyciele akademiccy, przedstawiciele urzędów samorządowych i rządowych, innych instytucji.

Zaczynem do dyskusji były krótkie refleksje dwóch doktorów socjologii z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego: Michała Cichorackiego i Grzegorza Kaczmarka.

Im lepiej się żyje, tym większa (?) więź z regionem
Dariusz Bloch Grzegorz Kaczmarek postulował, by w budowaniu integracji regionu wrócić do starych idei powiązań i relacji funkcjonalnych, symboliki.

Pierwszy nie ukrywał, trochę przekornie, że ma problem z wpasowaniem tradycyjnie rozumianej tożsamości regionalnej we współczesne realia i warunki.

Bo tradycyjne rozumienie tego pojęcia odnosi się do składników etniczno-kulturowych i terytorialno-geograficznych i sprowadza się do zidentyfikowania miejsca naszej aktywności. Takie rozumienie powstało w innych warunkach, w świecie, który nie istnieje. - Mówimy o pojęciu tożsamości charakterystycznym dla społeczeństw przemysłowych, ale próbujemy je dostosować do współczesnych mobilnych i elastycznych społeczeństw, co mnie wydaje się niewłaściwe.

Bo o ile mamy miejsce zamieszkania, to miejsce pracy może być wirtualne.

Dlatego Cichoracki zaproponował, by tożsamość budować na bardziej pierwotnym pojęciu, czyli na poziomie jakości życia. Ale jakości życia w miastach, bo tam żyje i w przyszłości będzie mieszkać większość mieszkańców. Ale nie w miastach ogromnych, a wielkości Torunia czy Bydgoszczy, bo właśnie takie ośrodki w różnych rankingach wygrywają jako najlepsze miejsca do mieszkania.

- 100-150 lat temu to, kim jesteśmy, decydowało o tym, jak żyjemy. Dziś jest odwrotnie: to, jak żyjemy, decyduje, kim jesteśmy. Jeśli jakość życia będzie na odpowiednim poziomie, wtedy wytworzy się pewien rodzaj tożsamości, który będzie też odpowiedzialny za silny stopień integracji mieszkańców - podsumował.

Region - wielka niewiadoma

Z innego punktu widzenia wyszedł dr Grzegorz Kaczmarek. Przedstawił 12 tez, w których próbował określić problemy i zagrożenia regionalnej tożsamości i identyfikacji.

Im lepiej się żyje, tym większa (?) więź z regionem
archiwum Michał Cichoracki postawił tezę, by regionalną tożsamość budować na poziomie jakości życia.

Po pierwsze, nawet władze centralne nie mają jasnej wizji regionu jako kategorii polityki regionalnej, nie ma strategicznych celów rozwojowych. - Symbolicznym tego dowodem jest to, że w ciągu ostatnich 3 lat ministerstwo, które zajmuje się regionami, trzy razy zmieniało nazwę, szefów, strukturę - punktował dr Kaczmarek.

Teza o powiązaniu jakości życia z tożsamością spodobała się dr. Zbigniewowi Brendzie (biuro planowania przestrzennego, Włocławek). - Dla mnie wydaje się oczywiste, że jakość życia będzie miała swój odzew w tożsamości.

Powinniśmy więc działać, by jakość życia się podnosiła. Dla dr. Brendy takim działaniem jest możliwość udziału w życiu społecznym swej gminy, miasta. Jak to osiągnąć? Przez rozwój społeczeństwa obywatelskiego. - Powinniśmy robić wszystko, by mieszkańcy uczestniczyli w życiu lokalnej społeczności - uważa dr Brenda. - Gdyby udało się nam to osiągnąć, tożsamość przyszłaby niejako automatycznie.

Po co nam integracja?

- Do czego potrzebna jest nam integracja regionu? - dociekał dr Krzysztof Kannenberg, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania Środowiskiem w Tucholi. - Nie mówię, że nie jest potrzebna, ale do czego jest potrzebna?

W jego odczuciu poczucie regionalnej tożsamości jest tylko jedną z dróg rozwoju. - Rozwój powinien być rezultatem, a nie celem - uważa.

Regionalną tożsamością Forum Rozwoju Regionalnego zajmowało się nie pierwszy raz. Z dyskusji ciągle wynikają nowe pytania i zagadnienia. Wrócimy do tego niebawem.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.