Igraszki z Fredrą i ludzie w windzie

Czytaj dalej
Fot. Maria Eichler
Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Igraszki z Fredrą i ludzie w windzie

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Marcowa wymiana doświadczeń to spotkanie grup teatralnych Masque z Tucholi i PaT z Chojnic. Ta pierwsza przywiozła „Zemstę” Aleksandra Fredry wedle Wojciecha Ziółkowskiego.

- Trochę pobawiłem się z tym tekstem - wyznawał reżyser. - Żeby go uwspółcześnić, by był bardziej dostępny dla widza.

No i faktycznie zabawa jest przednia, bo Ziółkowski poszalał zdrowo. Fredrowskim postaciom przydał nowe cechy, osadzając je we współczesnym kontekście, ale jedną nogą tkwią one jeszcze w szlacheckim świecie pierwowzoru. To napięcie pomiędzy starym i nowym to dodatkowe wzmocnienie komediowej wymowy sztuki, która przecież sama w sobie bawi, może jednak nie najmłodsze pokolenie...Stąd reżyserski zabieg.

Aktorzy mówią wierszem jak u Fredry, ale ich dialogi są naszpikowane współczesnymi frazeologizmami i odniesieniami do zjawisk obecnych w XXI-wiecznej kulturze. Jest więc dla przykładu „nie chcem, ale muszem”, jest „kurde panie” zamiast słynnego „mocium panie”, „spieprzać” itp. itd. To budzi śmiech na widowni.

Teatr „Masque” obchodzi w tym roku 10-lecie i warto zauważyć, że jest to teatr szkolny - z wszystkimi tego stanu rzeczy słabymi i mocnymi stronami. Te pierwsze to np. różny poziom aktorskiego rzemiosła, te drugie - to niekłamany entuzjazm młodych ludzi. A więc tak trzymać!

Chojniczanie to nieco inna para kaloszy. Grupa PaT, czyli Profilaktyka a Ty robi teatr ze społecznym przesłaniem, taka jest jego funkcja i cel. W przedstawieniu „Za wszelką cenę” mamy do czynienia z modelową sytuacją, gdy pożądając korzyści dla siebie, robimy krzywdę innym. A napięcie w tej sztuce przenika ze sceny na widownię choćby z powodu tego, że piątka aktorów - stłoczona w zepsutej windzie - prezentuje bardzo różne emocje. Ich zachowania są trudne do przewidzenia, a reakcje krańcowo różne. To reżyserski debiut Łukasza Sajnaja i trzeba powiedzieć - bardzo udany. Każda z aktorskich ról sprawia wrażenie dopracowanej, relacje między postaciami są dobrze zarysowane i widz z zaciekawieniem czeka na rozwój wydarzeń. - Łukasz chce mnie wygryźć - śmiał się założyciel Chojnickiego Studia Rapsodycznego i mistrz Sajnaja - Grzegorz Szlanga.

Szlanga zapowiedział, że jego teatr rusza do boju i już wkrótce można się szykować na nowe spektakle.

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.