Horror dla ponad 170 zwierzaków. Żyły w strasznych warunkach

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski
Katarzyna Dworska

Horror dla ponad 170 zwierzaków. Żyły w strasznych warunkach

Katarzyna Dworska

W sobotę wieczorem policjanci wspólnie z Pogotowiem dla Zwierząt zlikwidowali hodowlę psów i kotów, która działała w podbydgoskim Dobrczu.

Warunki, w których przebywały psy i koty z działającej w Dobrczu hodowli, przeraziły nawet inspektorów Pogotowia dla Zwierząt. W sobotę późnym popołudniem w asyście policjantów odebrali ponad 170 czworonogów. Część z nich wymagała pilnej pomocy lekarzy weterynarii.

Czekają na opinie biegłego

O złym stanie czworonogów mundurowych zawiadomili pracownicy stowarzyszenia. - Przeprowadziliśmy oględziny, a na miejscu byli także biegły sądowy i lekarz weterynarii - mówi podkom. Przemysław Słomski z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Zabezpieczono 152 psy, trzy z nich były martwe, i 25 kotów. Obecnie znajdują się pod opieką stowarzyszenia. Teraz czekamy na opinię biegłego. Od niej zależą nasze dalsze działania.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, hodowla działała legalnie. Można w niej było kupić rasy psów, które cieszą się największą popularnością. Znajdowały się tam m.in. białe pudle, maltańczyki, buldogi francuskie i bulteriery. - Wszystkie czynności na miejscu zakończyliśmy dopiero w niedzielę wieczorem - tłumaczy Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt. - Wciąż ustalamy, kto był właścicielem hodowli.

Teraz stowarzyszenie szuka osób, które zaopiekują się zwierzętami na czas prowadzonego śledztwa. Jeżeli sprawa trafi do sądu, właściciele psów i kotów odpowiedzą za znęcanie się nad zwierzętami. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna i sądowy zakaz trzymania czworonogów.

Nie każda hodowla ma psy z rodowodami

Przepisy z 2012 roku zakazały rozmnażania zwierząt w celach handlowych z wyjątkiem zarejestrowanych hodowli. Spowodowało to, że powstało mnóstwo różnych stowarzyszeń, których nikt nie nadzoruje. Przyjmują one psy bez udokumentowanego pochodzenia i wcześniej wykluczone przez Związek Kynologiczny z powodu chorób lub wad, a także takie, które nie przeszły odpowiednich kwalifikacji. - Niestety, zdarza się, że przychodzą do nas osoby, które chcą zarejestrować psa, a okazuje się, że nie może on dostać rodowodu - tłumaczy Beata Klawińska, międzynarodowy sędzia, hodowca i kierownik sekcji bydgoskiego oddziału Związku Kynologicznego w Polsce. - Dokumenty, które dostali przy zakupie i miały do tego upoważniać, są wydrukowane na domowym komputerze.

Aby nie dać się oszukać, najlepiej najpierw sprawdzić, czy dana hodowla figuruje w rejestrze Związku Kynologicznego w Polsce. - Najważniejsza jest metryka psa - dodaje Klawińska. - To na jej podstawie zwierzę otrzymuje rodowód.

Do sprawy wrócimy.

Katarzyna Dworska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.