Historia potomków Marii i Wojciecha Woyke z Osielska

Czytaj dalej
Fot. Zbiory Ambrożego Boguckiego
Jolanta Zielazna

Historia potomków Marii i Wojciecha Woyke z Osielska

Jolanta Zielazna

- Zależy mi na ocaleniu tych zdjęć - mówi pan Ambroży Bogucki. To pamiątka po ludziach, którzy już odeszli. Innych bliskich, poza panem Ambrożym, nie mieli.

Jednym z potomków Wojciecha Woyke i Marii z domu Raths, mieszkających w Osielsku koło Bydgoszczy, jest 95-letni pan Ambroży. Urodzony w Solcu Kujawskim, długoletni nauczyciel LO w Rypinie, od wielu lat mieszkaniec Bydgoszczy.

Do zdjęć należy się kilka słów wyjaśnień.

Przodkowie Wojciecha Woyke pochodzili z okolic Chojnic. Jego ojciec, Jan - jak ustalił pan Ambroży - w metryce z 1833 r. ma nazwisko Wuyk. Zostało zmienione na Woyke później, nie wiadomo kiedy, ani w jakich okolicznościach. W okresie zaboru pruskiego Wojciech był w Osielsku rendantem, czyli skarbnikiem. Zbierał podatki, wypłacał nauczycielom pensje.

Wojciech (1859-1945) i Maria mieli cztery córki: Stefanię (1893-1951), Marię, Franciszkę (ur. 1904) i Małgorzatę. Franciszka w 1945 r. została wywieziona z Osielska do ZSRR. Nigdy nie wróciła, nie są znane jej losy. Maria zmarła w czasie wojny, Małgorzata objęła gospodarstwo po śmierci Wojciecha, nie założyła rodziny.

Rok 1946. Ślubne zdjęcie  Janiny (z domu Boguckiej) i Jana Ceglarskich.  Jan zmarł w 2003 roku, Janina 6 lat później.
Zbiory Ambrożego Boguckiego Janina i Alicja Boguckie przed domem dziadków w Osielsku. Widoczny jest numer domostwa - 85. Zdjęcie wykonano w 1936 r.

Najstarsza z sióstr Woyke, Stefania, w 1920 r. poślubiła Stanisława Boguckiego (1882-1944), pochodzącego z Mora- czewa koło Gniezna. Stanisław od 1919 r. był funkcjonariuszem Żandarmerii Krajowej, później policji. Służbę pełnił do 1934 r.

W 1921 roku rodzina Boguckich mieszkała już w Solcu Kujawskim, bo tam urodził się Ambroży i dwie młodsze siostry: Janina (ur. 1922) i Alicja (ur. 1926).

Właśnie w Solcu pan Ambroży zaczął chodzić do szkoły podstawowej. W 1929 r. Stanisław został przeniesiony do Fordonu i tam przeprowadziła się cała rodzina.

Pobyty u dziadka w Osielsku pan Ambroży wspomina z rozrzewnieniem. Bardzo lubił tam być, spędzał większość wakacji. Uczył się w gimnazjum i liceum humanistycznym w Bydgoszczy i tam w 1939 r. zdał maturę. Myślał o studiach, interesowała go historia. Ale wybuchła wojna i marzenia poszły w odstawkę.

Podczas okupacji Bogucki pracował w okolicach Aleksandrowa Kujawskiego, tam zastał go styczeń 1945 roku. Wrócił do Fordonu, ale krótko później dostał nakaz zgłoszenia się do szkoły oficerskiej. Nie został jednak powołany do służby wojskowej, ponieważ nauczycieli nie brano.

Wrócił więc uczyć w szkole w okolicach Aleksandrowa Kujawskiego (Kamieniec i Siniarzewo) i zaczął studia - ukończył dwa kierunki: prawo i historię - na nowym uniwersytecie w Toruniu. W 1950 roku został nauczycielem w LO w Rypinie. W 1968 r. obronił pracę doktorską. W rypińskim LO pracował do przejścia na emeryturę w 1981 roku.

Pan Ambroży jest autorem 2 książek i około 40 artykułów z historii średniowiecznej Polski i średniowiecznych dziejów Rypina. Jest też jednym z organizatorów Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie (rok 1980), był wiceprezesem Towarzystwa Miłośnikow Ziemi Rypińskiej.

Rok 1946. Ślubne zdjęcie  Janiny (z domu Boguckiej) i Jana Ceglarskich.  Jan zmarł w 2003 roku, Janina 6 lat później.
Jolanta Zielazna Ambroży Bogucki (ur. 1921) chce ocalić informacje o swoich bliskich. Tylko on może jeszcze coś o nich powiedzieć.

Siostry pana Ambrożego nie miały dzieci. Janina w 1939 r. ukończyła Gimnazjum Kupieckie w Bydgoszczy, po ślubie z Janem Ceglarskim w 1946 roku zamieszkali w Fordonie. Pracowała jako księgowa w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego w Bydgoszczy. Zmarła w 2009.

Alicja do 1954 r. była księgową również w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego, w 1961 roku zdała maturę w Technikum Ekonomicznym w Toruniu, do 1981 roku pracowała jako księgowa w przemyśle zbożowo-młynarskim. Jej pasją była turystyka. Zmarła w 2015 roku.

Pan Ambroży jest osobą bardzo skromną, o sobie opowiadać nie chce. Chce jedynie ocalić pamięć o bliskich, o których poza nim nikt już nic nie powie.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.