Adam Willma

Heterki i hejterki. Kobiety jak puch, ale swoją wagę mają [kanapa polityczna]

Heterki i hejterki. Kobiety jak puch, ale swoją wagę mają [kanapa polityczna]
Adam Willma

Prof. Roman Bäcker i Adam Willma dyskutują o sytuacji politycznej w kraju i na świecie.

Mieliśmy rozmawiać o kobietach, więc pomyślałem sobie o Tuwimie…
Jeśli ma pan na myśli wiersz, który kończy się strofą „ukłony dla pięknych pośladków”, proszę nawet nie próbować. Zwymyślają nas od mizoginów i seksistów.

Nie od takich nam wymyślają.
W każdym razie ja się nie podpisuję szczególnie pod wersami:

„Gdyby się pani zdobyła
Na jeszcze jedną zaletę:
Gdyby tak pani zabiła
Przewrotną w sobie kobietę,
Tę niebezpieczną panterkę,
Tę chytrą, wieczną heterkę,
To głupie, fałszywe zwierzę”.

Miało być poetycko, ale trudno, będzie politycznie. Kobiety zdominowały nasze październikowe newsy. Co nam te wydarzenia o kobietach powiedziały?
Kobiety zaskoczyły, taka powszechna mobilizacja nie zdarza się często. Kobiety już nie chcą być paprotkami na stole prezydialnym, one chcą decydować, chcą być podmiotem w polityce.

Nie przesadza pan? We wszystkich polskich miastach raptem 98 tys. manifestantów i to przy ogromnym wsparciu medialnym. Prawie niewidzialny w większości środków przekazu Marsz Życia miał 240 tys. uczestników. W kategorii liczb bezwzględnych układ sił jest jasny.
Proszę pamiętać, że rewolucję lutową w Rosji zapoczątkowała liczba dziesięciokrotnie mniejsza. Podobnie było ze szturmem na Bastylię. Te manifestacje, a z drugiej strony marsze, to jednak dwa inne zjawiska.

Z jednej strony mamy spontaniczną, oddolną akcję, z drugiej - manifestację organizowaną przez najpotężniejszą organizację w kraju.

Jaka różnica? I tu i tam ludzie musieli wziąć urlopy, wielu dojechało kawał drogi.
Różnica polega na tym, że w przypadku protestów kobiet wyłoniły się nowe liderki, a nawet całe środowiska, które pozostaną już na scenie politycznej. W przypadku Marszu Życia i Rodziny organizatorami były lokalne struktury Kościoła i organizacji katolickich. One nie wniosą nowego impulsu do już istniejących struktur politycznych czy społecznych. Dlatego jestem przekonany, że nośność protestu kobiet jest o wiele większa niż wynikająca tylko z liczby protestujących. Poza tym pamiętajmy, że poziom poparcia dla protestu kobiet był znacznie większy niż było to widoczne na ulicach.

Wśród liderek zrobiło się tłoczno. Nawet na najwyższych stanowiskach.
Mówi pan o paprotkach, które występują w roli liderek? Zarówno premier Szydło, jak i premier Kopacz nie były samodzielnymi politykami. Pani premier Szydło wybrała się na wakacje podczas formowania rządu, Ewa Kopacz bez bezpośredniego nadzoru Donalda Tuska kompletnie się pogubiła. Największą samodzielność z nich wszystkich posiadała Hanna Suchocka, ale i ona nie była postacią na miarę Margaret Thatcher. Nie była ona w stanie (przypomnę wydarzenia z roku 1993) zmusić panów z koalicji do dojścia do kompromisu, w wyniku czego do władzy doszedł Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Co te protesty kobiet oznaczają dla rządu?
Jarosław Kaczyński potrafi bardzo szybko wyciągać wnioski i skorygować bieżącą politykę, a więc projekt Ordo Iuris szybko trafił do kosza. Owszem, kontynuacja protestów nie wypaliła, bo zabrakło paliwa. Została jednak wypróbowana metoda, która w dodatku okazała się skuteczna. Każdy następny powód skłoni do reakcji znaczną część kobiet. Czy była to nauczka dla Jarosława Kaczyńskiego? Nie sądzę, aby go ten protest szczególnie przejął, tym bardziej że zachowane będzie status quo, za którym głosował. Być może odda Bogu, co boskie i nieco podkręci aborcyjną śrubę, ale nie będzie ryzykował kolejnych konfrontacji. Środowisko związane z ruchem pro life jest i tak skazane na Prawo i Sprawiedliwość. Poza tym nie zapominajmy, że elektorat PiS to w większym stopniu niż w przypadku innych partii ludzie starsi. Dla pań mniej więcej w tym wieku znacznie poważniejszym ciosem było przecież przedłużenie wieku emerytalnego, a ono zostało przez Donalda Tuska rozegrane w tak perfekcyjny sposób, że nie spowodowało żadnych protestów. Tymczasem w proteście parasolek biorą udział kobiety w bardzo różnym wieku. Na miejscu Kaczyńskiego zacząłbym w o wiele większym stopniu od potencjalnych działań opozycji uwzględniać możliwe reakcje kobiet.

Adam Willma

Żyjący w coraz mniej oczywistym świecie ze stałym uczuciem deja vu. Nałogowy słuchacz ludzkich historii i muzyki sprzed trzech stuleci.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.