Głodna bezdomna zdemolowała auto księdza. Bo nie dostała jeść

Czytaj dalej
Fot. Norbert Kowalski
Łukasz Ernestowicz (DD)lukasz.ernestowicz@pomorska.pl

Głodna bezdomna zdemolowała auto księdza. Bo nie dostała jeść

Łukasz Ernestowicz (DD)lukasz.ernestowicz@pomorska.pl

Posiłku odmówili jej pracownicy Caritasu w Grudziądzu. Tłumaczą: - Kobieta była kompletnie pijana.

W większości jadłodajni, wydających posiłki bezdomnym i ubogim, obowiązuje prosta zasada: piłeś alkohol - nie otrzymasz jedzenia. I nie wszystkim „klientom” te obostrzenia się podobają. Bo wielu lubi do posiłku (a zazwyczaj przed) „uraczyć” się winem. A najlepiej... kilkoma.

Urwane lusterko, wgniecenia w karoserii opla vectry - to efekty awantury, jaką spowodowała pijana bezdomna w jadłodajni Caritasu w Grudziądzu. Bo rzekomo nie smakowała jej zupa, którą dostała. Przynajmniej tak swoje zachowanie tłumaczyła strażnikom miejskim i policji. Do awantury doszło w czwartek, około g. 14.30, w punkcie wydawania posiłków przy al. 23 Stycznia.

- Bezdomna 36-latka zachowywała się agresywnie w stosunku do księdza z pobliskiej parafii. Kopała należący do niego samochód i urwała w nim lusterko - relacjonuje Jan Przeczewski, komendant Straży Miejskiej.

To właśnie strażnicy zostali wezwani na pomoc w opanowaniu agresywnej kobiety. Przewieźli bezdomną do izby wytrzeźwień, gdzie okazało się, że ma w organizmie 3 promile alkoholu.

Inaczej zajście przedstawiają pracownicy Caritasu: - Tego dnia w ogóle nie podawaliśmy biednym zupy... - mówi zaskoczona Zenobia Kujaczyńska, kierowniczka działu żywienia Grudziądzkiego Centrum Caritas. - Na obiad dla wszystkich potrzebujących był schabowy z ziemniakami i surówką. Ta kobieta była naprawdę mocno pijana, skoro twierdzi, że jadła u nas zupę.

Jak zapewnia kierowniczka, agresywna kobieta nie dostała żadnego posiłku. Odmówiono jej głównie z powodu stanu, w jakim się znajdowała. Nie miała też potrzebnego skierowania z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

Pracownicy Caritasu są zszokowani całym zajściem: - Pierwszy raz spotkaliśmy się z takim zachowaniem.

Z kolei ksiądz, któremu zniszczono auto, nie chciał rozmawiać o sprawie.

Z problemem agresji ze strony potrzebujących i bezdomnych poradzili sobie w Towarzystwie św. Brata Alberta w Grudziądzu. - Kilka lat temu zainstalowaliśmy w naszej noclegowni kamery. Od tego czasu nie spotykamy się z groźnym zachowaniem - mówi Hanna Szymańska, szefowa stowarzyszenia. - Zdarza się, że mężczyźni powiedzą coś dosadnie. Nie podoba im się oczywiście to, że muszą być trzeźwi. Na przykład aby skorzystać z łaźni.

Zniszczenia, które spowodowała kobieta w Caritasie, były tak duże, że strażnicy sprawę przekazali policji.

Skargi się zdarzają. Agresji nie było

Łukasz Ernestowicz

Łukasz Ernestowicz (DD)lukasz.ernestowicz@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.