Ewa Abramczyk-Boguszewska

Gdy magia pomaga odnaleźć swoje miejsce [recenzja]

„Tajemnica Avinionu” to debiut Katarzyny Dworskiej. Fot. Roman Bosiacki „Tajemnica Avinionu” to debiut Katarzyny Dworskiej.
Ewa Abramczyk-Boguszewska

„Tajemnica Avinionu” jest powieścią, w której znajdziecie miłość, radość, ale też strach i rozpacz. A wszystko to w baśniowym świecie fantastyki.

Do tej pory nie przepadałam za fantastyką. Próbowałam ją czytać, ale zwykle nie docierałam do końca książki. Wolałam powieści, których akcja rozgrywa się w rzeczywistym, namacalnym świecie. I pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby moja redakcyjna koleżanka, Kasia Dworska, nie napisała książki „Tajemnica Avinionu”.

Akcja toczy się na Płaskowyżu. Rozpoczyna się w Aracie, krainie, którą rządzą kapłani, a żyją w niej zwyczajni ludzie. Codzienność toczy się tu zwykłym rytmem. Można odnieść wrażenie, że przenosimy się w pradawne czasy, gdy ludzie wspólnie gospodarowali, bawili się i świętowali, wierzyli w wielu bogów. W takim miejscu wychowuje się Sile. Opiekują się nią przybrani rodzice, którzy przygarnęli dziewczynkę urodzoną niemal na progu ich domu. Jej matka dotarła tutaj i zmarła przy porodzie. Sile nic o niej nie wie. Ma tylko należący do matki niezwykły medalion. Przez przypadek odkrywa jego niezwykłą moc. Wtedy już wie, że musi dowiedzieć się, kim jest i skąd pochodzi.

Sile jest młoda. Ma 18 lat i wiarę w to, że jej się powiedzie. Taką wiarę mają tylko bardzo młodzi ludzie, którzy potrafią porywać się na czyny dla starszych niezrozumiałe. Dlatego Sile nie waha się wyruszyć na samotną wyprawę, ale ukrywa ją przed rodzicami. Słusznie uważa, że nigdy nie pozwoliliby jej na takie przedsięwzięcie. Na szczęście na swojej drodze spotyka tych, którzy pomogą jej w pokonywaniu przeciwności. Znajduje też miłość.

Sile ma cechy współczesnej kobiety. Tacy są też inni bohaterowie. Choć żyją „kiedyś”, zachowują się i czują jak my. Początkującym czytelnikom fantastyki znacznie ułatwia to odbiór książki, a tym doświadczonym pomaga śledzić akcję.

Świat „Tajemnicy Avinionu” jest z jednej strony realny w odczuciach bohaterów, a z drugiej - baśniowo niezwykły. Dzięki stworzonym na potrzeby powieści obyczajom, słownictwu, magicznym obrzędom przenosimy się do niezwykłej krainy czarów. Takiej, w której dobro powinno zwyciężać zło. Dlatego czekam już na drugą część powieści. I happy end.

Ewa Abramczyk-Boguszewska

Szkoła – to nie tylko miejsce, ale przede wszystkim uczniowie i nauczyciele. To oni tworzą ją każdego dnia. Dlatego też piszę o tym, co dla nich ważne: o ich problemach, codziennych sprawach, sukcesach i radościach. W swoich artykułach zawsze staram się pokazać dwie strony medalu, bo przecież w gruncie rzeczy chodzi nam wszystkim o to samo: o dobrą edukację dla dzieci. Sięgam również po opinie fachowców, którzy odnoszą się do aktualnej sytuacji w polskiej oświacie. Interesuje mnie też to, co dzieje się na polskich uczelniach, zwłaszcza tych z Kujawsko-Pomorskiego. Pisząc o edukacji, ciągle się czegoś uczę.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.