Firma pogrzebowa, cmentarz... na śmierci robi się złoty interes

Czytaj dalej
Fot. Przemysław Świderski
Hanka Sowińska

Firma pogrzebowa, cmentarz... na śmierci robi się złoty interes

Hanka Sowińska

Zaczyna się w prosektorium. Potem jest firma pogrzebowa, parafia i zarządca cmentarza. Na końcu kamieniarz. Na śmierci robi się złote interes.

Choć nie wolno, to robią, co do nich nie należy. I nielegalnie biorą pieniądze. Rodziny, bo nie znają przepisów i są w szoku, same pytają o cenę.

- Jak ludzie dają, to trzeba brać. Głupi by nie wziął - tak prawnie i moralnie naganny proceder, który kwitnie w prosektoriach, komentuje pan Rafał.

Niektórzy dają i nie widzą w tym problemu. - Wszystko się godnie odbyło. Pytali mnie, czy sam chcę ubrać ciało żony, czy oni mają to zrobić. Nic złego nie mogę powiedzieć - zapewnia pan Kazimierz, którego żona zmarła w 2015 r. w „Juraszu”.

Z prosektorium do więzienia

- Dobrze, że to wreszcie wylazło i że „Pomorska” o tym pisze. Prawda jest taka, że proceder brania pieniędzy w prosektoriach znany jest od dziesięcioleci - opowiada pani Genowefa (imię zmienione).

Na początku lat 70. krewny naszej Czytelniczki pracował w szpitalu na Bielawkach (obecnie „Jurasza”). - Za dorabianie na boku został skazany na 4 lata więzienia. Rodzina nie mogła wybaczyć wujowi, że tak postąpił. Tłumaczył, że miał przyzwolenie swoich szefów. Ci mieli mówić, że skoro zarabiają grosze, to mogą brać od rodzin pieniądze.

W 2011 r. bydgoscy policjanci zatrzymali pracowników prosektoriów podejrzanych o wyłudzenie pieniędzy za ubieranie ciał. Media pisały, że ci sami ludzie mogli przekazywać zakładom pogrzebowych informacje o śmierci pacjentów.

- Co jakiś czas taka bomba wybucha. Kiedy wreszcie ktoś z tym zrobi porządek? - pyta nas pan Bartłomiej.

Usłyszała: - Tu ksiąg nie prowadzimy

Oto historia sprzed 10 lat, z prosektorium w „Bizielu”, opisana przez Czytelniczkę.

- Po śmierci mamy znalazłam się w podobnej sytuacji. Co prawda nie podano nam kwoty za zajęcie się zwłokami. Zapytaliśmy, czy coś się za opiekę płaci - nie znaliśmy przepisów i w szoku byliśmy. Powiedzieli: - Wie pani, tu ksiąg nie prowadzimy, ale ludzie płacą średnio 100 zł. I co? Miałam nie dać! Nie chciałam, by ciało byle jak potraktowali...

Każdy, kto pracuje w prosektorium ma ściśle określone obowiązki. Do nich należy przede wszystkim godne traktowanie ciała, umycie i okrycie. Prosektor nie może ubierać zwłok, poprawiać wyglądu wykonując zabiegi kosmetyczno-fryzjerskie, etc.

Nie może? Lawina maili i telefonów od Czytelników dowodzi, że przepisy są nagminnie łamane. Za to, co prosektorzy robią, choć im nie wolno, biorą „co łaska” albo nie mniej niż sto złotych.

Komendant szpitala: - To są pomówienia!

Wśród sygnałów o rzekomym czerpaniu korzyści majątkowych kilka dotyczyło prosektorium w szpitalu wojskowym

- Nie wierzę, to są pomówienia. Ludzie są zdolni do nieprawdopodobnych rzeczy, w tym np. fałszowania skierowań do szpitala. Rzucają bezpodstawne oskarżenia - tak zareagował płk dr n. med. Jarosław Marciniak, komendant 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką w Bydgoszczy.

Chce, by „Pomorska udostępniła personalia osób oraz treść maili, w których rodziny zarzucają pracownikom prosektorium pobieranie opłat.

Kto rządzi na cmentarzach?

Prosektorium to początek niezłego biznesu. Drugie ogniwo stanowią firmy pogrzebowe. Głos naszego Czytelnika, właściciela zakładu pogrzebowego (obecny na rynku od ponad 30 lat) to dowód na konflikt między tymi, którzy jako pierwsi zajmują się ciałem zmarłego a pozostałymi uczestnikami funeralnej branży.

- Na cmentarzach nie wolno trumien otwierać. Gdzie więc rodzina ma się pożegnać, jeśli nie w prosektorium? Tymczasem za przygotowanie zwłok właśnie tam są brane pieniądze. Oni głupa palą, że są czyści. Owszem, znam takie prosektoria, w których nikt nie bierze złamanego grosza.

Ma uwagi do tego, co dzieje się na cmentarzach. - Na bydgoskie nekropolie nam wjechać nie wolno. Przywozimy trumnę lub urnę z prochami i na tym kończy się nasza rola Nieograniczoną władzę mają zarządcy - dodaje.

Pani Stanisława (nazwisko do wiadomości redakcji) zdecydowała się na ekshumacje szczątków swoich rodziców i przeniesie na inną nekropolię. Dogadała się z administratorem cmentarza i zakładem pogrzebowym, co do kwoty. Pieniądze zapłaciła, żadnego rachunku do dziś nie dostała.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.