Kazimierz Sikorskiredakcja@polskatimes.pl

Dwulatek oskarżany o czary cudem przeżył

Hope (Nadzieja) wraca do zdrowia, żyje dzięki Anji Ringgren Loven. Fot. Facebook/Anja Ringgren Lovén Hope (Nadzieja) wraca do zdrowia, żyje dzięki Anji Ringgren Loven.
Kazimierz Sikorskiredakcja@polskatimes.pl

Szczęśliwy finał koszmaru małego Nigeryjczyka, którego opuściła rodzina, bo starszyzna oskarżyła malca o czary, które ściągają nieszczęścia.

Gdyby nie szefowa organizacji charytatywnej porzucony przez rodziców nigeryjski dwulatek skonałby z głodu i chorób. Rodzice zostawili go, bo starszyzna wioski uznała, że jest czarownikiem, który mógł na nich ściągnąć nieszczęścia.

Miejscowi wierzą, że dzieci lub osoby o odmiennym wyglądzie mogą być pod wpływem złych duchów i sprowadzać plagi na plemię. Chłopiec błąkał się po ulicy, żywił się resztkami jedzenia, które wygrzebywał na śmietnikach. Wypatrzyła go w końcu Anja Ringgren Loven, pracownica duńskiej organizacji charytatywnej.

Znalazła ona malca w południowo-wschodniej części Nigerii w rejonie miejscowości Uyo. Dunka nazwała chłopca Hope (Nadzieja). Twierdzi, że malec był w tak opłakanym stanie, że dopiero pobyt w klinice i transfuzja krwi uratowały mu życie.

„Tysiące dzieci oskarża się o czary w tej części świata, wiele z nich płaci za to życiem, są torturowane, bite i poniżane” - napisała Dunka na Facebooku i zaapelowała o wsparcie dla chłopca, by można było mu zapewnić nie tylko wyżywienie, ale także opiekę medyczną i naukę.

Loven może być pewna, że jej apel spotka się z szerokiem odzewem, bo historia tego nigeryjskiego chłopca poruszyła już miliony ludzi na całym świecie. Wielu internatów chwali postawę Dunki, która założyła nawet specjalną fundację, której zadaniem jest troska o porzucane z powodu zarzutów o czary dzieci.

„Hope przybiera bardzo szybko na wadze” - pisze Dunka. „Kiedy jednak wyjdzie ze szpitala, konieczna będzie pomoc maluchowi, by mógł żyć w godnych warunkach” - dodaje.

W stosunku do władz stanu Akwa Ibom, na terenie którego znaleziono chłopca, kobieta szykuje już pozew. O tym, jak duży jest problem z czarownikami na Czarnym Lądzie, niech świadczy to, że w 2009 r. w niewielkiej Gambii oskarżono o takie praktyki około tysiąca osób. Liderem w nieludzkim traktowaniu pozostaje jednak Nigeria, gdzie dzieci podejrzane o czary poddaje się m.in. okrutnym egzorcyzmom.

Autor: Kazimierz Sikorski

Kazimierz Sikorskiredakcja@polskatimes.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.