Dwugłowy orzeł na półksiężycu [kanapa polityczna]

Czytaj dalej
Adam Willma

Dwugłowy orzeł na półksiężycu [kanapa polityczna]

Adam Willma

Prof. Roman Bäcker i Adam Willma dyskutują o sytuacji politycznej w kraju.

Światowe Dni Młodzieży minęły, a mały ruch graniczny z Obwodem Kaliningradzkim nadal nie został przywrócony. Oficjalnie - z powodów bezpieczeństwa. Siłujemy się z Rosją na rękę?
Rząd stawia mury zamiast mostów. Jeśli ktoś wierzy, że Rosja planuje wysyłać „zielone ludziki” do Gdańska - to jest to oczywiście jego prawo. Problem zaczyna się wówczas, gdy wyznawcy takich wizji mają moc sprawczą.
Kto zna Rosjan z Kaliningradu i ich tęsknotę za europejskością wie, że z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa jest to decyzja destrukcyjna. Akurat w Kaliningradzie mieliśmy najwięcej przyjaciół, a dziś hodujemy sobie wrogów i to tuż przy granicy.

Ostatnie tygodnie znowu upłynęły nam pod znakiem dwugłowego orła. Prezydent Putin jako pierwszy zwrócił się z do prezydenta Turcji po zamachu stanu. I nagle rozkwitła przyjaźń.
Dla Putina przegrany pro-europejski pucz (udawany lub nie) przeciwko Erdoganowi był czymś więcej niż wygraną w totolotku. Już w lutym musieliśmy wyprowadzać nasz światowy kongres politologów ze Stambułu (do Poznania) ze względu na represje rządu nie tylko zresztą wobec naukowców. Po nieudanym przewrocie Erdogan rozszalał się na dobre i całkowicie sobie podporządkował wszystkie instytucje państwowe. Europa musiała na to patrzeć z coraz większym przerażeniem i niechęcią.

A wydawało się, że Rosja skieruje głowice na Ankarę. Przyjaźnie polityczne bywają zdumiewające. Szykuje się strategiczny sojusz?
Erdogan nie może liczyć, że inne państwa NATO będą popierały obrany przez niego kierunek działania. Tymczasem musi mieć sojuszników, bo walczy i to głównie z Kurdami. Z kolei Putin wspomaga prezydenta Syrii walczącego też przecież z Kurdami. Ten sojusz zatem nie dotyczy tylko Rosji i Turcji, ale obejmuje faktycznie również prezydenta Syrii. O tym ostatnim się co prawda nie mówi, ale jest to już naturalna konsekwencja wizyty Erdogana w Petersburgu.

Turcja zainwestuje na Krymie w zamian za uścisk dłoni?
Raczej nie. Tatarzy i to nie tylko krymscy, by tego Erdoganowi nie wybaczyli. A wraz z nimi uczuciami nieprzyjaźni zapłonęliby liczni muzułmanie. Erdogan może sobie pozwolić na rurociągi naftowe budowane wraz z Rosją, nie może jednak tworzyć wrażenia, że zgadza się, by na Krymie Tatarzy mieli zakaz modlenia się nawet we własnych domach.

Obaj panowie mają wiele silnych kart w rozgrywkach z Unią Europejską i tu mogą się sobie okazać pomocni.
Obaj prezydenci są w tej chwili wyraźnie anty-zachodni i tym samym wspólny (nie jeden) przeciwnik skłania ich do zawierania sojuszu.
Na razie jednak Unia Europejska jest o wiele silniejsza nawet od obu państw razem wziętych. Nie oznacza to jednak, że ta sytuacja będzie trwała wiecznie.

NATO znalazło się w bardzo dziwnej sytuacji.
Nie może zbyt mocno naciskać na Erdogana, by przestrzegał elementarnych zasad rządów prawa, bo Turcja się urwie z tego przeżartego rdzą łańcucha. Nie może też być zbyt spolegliwa, bo Stambuł będzie prowadził jeszcze bardziej anty-zachodnią i represywną wobec własnych obywateli politykę. Jest to klasyczna sytuacja przejściowa.

Opuszczenie NATO przez Turcję, które sugerują rosyjscy publicyści, wydaje się dziś realne?
Na razie nie. Wystarczy jednak, że któraś ze stron zrobi fałszywy krok i rozpocznie się niekontrolowany proces ucieczki Turcji z NATO - tego swoistego przedsionka do wymarzonej i coraz bardziej niedostępnej Unii Europejskiej.

Zaszachowane zostały również USA, dla których Turcja to kluczowy partner w regionie.
Na razie USA są unieruchomione. Nikt w Waszyngtonie nie podejmie jakiejkolwiek decyzji, bo to mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć szanse Donalda Trumpa. A zwycięstwo tego ostatniego będzie oznaczało, że to supermocarstwo stanie się nieobliczalne.

Jedno jest pewne, w interesie obu panów jest, aby fala uchodźców płynęła w najlepsze do Europy.
Owszem, jednakże kilka kanałów przerzutowych zostało już zablokowanych. Tym samym powtórzenie operacji z ubiegłego roku może się okazać wcale nie takie proste. Ta układanka jest coraz bardziej skomplikowana.

Adam Willma

Żyjący w coraz mniej oczywistym świecie ze stałym uczuciem deja vu. Nałogowy słuchacz ludzkich historii i muzyki sprzed trzech stuleci.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.