Dwa ostatnie kroki Artego Bydgoszcz

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Adam Szczęśniak

Dwa ostatnie kroki Artego Bydgoszcz

Adam Szczęśniak

Czwarty raz w półfinale play off grają bydgoszczanki. Miały dwa brązy i srebro. Chciałyby wreszcie tytuł mistrza, ale muszą pokonać jeszcze dwie przeszkody.

Pierwsza z nich to zawsze silne MKS Polkowice. Dwa inauguracyjne spotkania w Artego Arenie w sobotę i niedzielę o 17.00. Gra się do trzech zwycięstw.

W sezonie zasadniczym zespoły zagrały dwa zupełnie różne mecze. W Polkowicach wygrał MKS (67:62), za to w rewanżu został zdeklasowany 80:44. Co ciekawe, Artego wygrało 1. kwartę 24:0, a w 14. min. prowadziło 32:0! To dziś już bez znaczenia, bo drużyna Wadima Czeczuro przegrała zaledwie 1 spotkanie więcej, gładko również (2-0, podobnie jak Artego Zagłębie) odprawiła w ćwierćfinale Basket. Zespół się jeszcze wzmocnił, bo - po złamaniu nogi - dołączyła środkowa Majewska, a z MUKS Poznań pozyskano Skobel, która aktualnie ze średnią 13,5 pkt. jest liderką. Groźne będą także rozgrywająca Adams (11 pkt.), pod koszem Michael (12,6, 7,5 zb.) i Greene (10,7, 10,2) oraz Stankiewicz (10,1) i Bojović (8,8).

- MKS to zespół zbilansowany, który grał bardzo dobrze przez cały sezon. Scenariusze spotkań półfinałowych mogą być różne, trudno jednak zakładać, że któraś z czterech drużyn (drugi półfinał to Wisła - Ślęza - red.) zakończy rywalizację w trzech meczach. My obiecujemy walkę, będzie to na pewno ciekawe widowisko i pozostaje nam tylko zaprosić kibiców i po-prosić o gorący doping - mówi Tomasz Herkt, trener Artego.

Jego podopieczne są zdrowe, gotowe do walki i od dwóch tygodni przygotowują się pod kątem MKS. Wśród gości też panują dobre nastroje, choć z powodu uraz łąkotki ze składu wypadła Gala.

- My już swoje zadanie wykonaliśmy, bo mieliśmy zająć co najmniej szóste miejsce, a jest „czwórka“. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Trenujemy regularnie, staramy się coś wymyślić, żeby przeciwstawić się Artego. A jak to wyjdzie, zobaczymy - powiedział z kolei Wadim Czeczuro.

Adam Szczęśniak

Od 1994 roku, czyli od początku swojej kariery zawodowej, pracuję w "Gazecie Pomorskiej". Przez 22 lata w dziale sportowym, najpierw pod batutą ś.p. Tomasza Malinowskiego, m.in. w toruńskim oddziale "GP" oraz we Włocławku, pilotując koszykarzy Anwilu, później przez kilka lat sam kierowałem działem, by w 2016 r. zostać wydawcą. Sport wciąż mam jednak w sercu, choć więcej czas poświęcam obecnie sprawom społecznym i politycznym.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.