Anna Stasiewicz

Dwa dni po trzęsieniu ziemi. Włosi nie będą długo siedzieć i płakać [wideo]

Anna Stasiewicz

Specjalnie dla "Gazety Pomorskiej". Relacje z Włoch o tym, jak wygląda ten kraj po tragicznym trzęsieniu ziemi.

To już drugie trzęsienie ziemi we Włoszech w ciągu ostatnich kilku lat. W 2009 roku wstrząsy o sile 6,3 w skali Richtera nawiedziły region Aquila.

- To wtedy mieszkali nam moi znajomi - opowiada Małgorzata Hack. - Przeprowadzili się, bo tamto miejsce kojarzyło im się z tragedią. Teraz spotkało ich kolejne nieszczęście. Chociaż z drugiej strony mogą mówić, że chyba czuwa nad nimi opatrzność, bo już drugi raz uniknęli śmierci.

Małgorzata Hack mówi, że jej znajoma Patricia Giovanni zadzwoniła zaraz po tym, jak zatrzęsła się ziemia. - Płakała, więc nie zdołałam się wiele dowiedzieć. Powiedziała mi jedynie „Wiedzieliśmy, że to trzęsienie ziemi”. Najważniejsze jednak, że są cali i zdrowi - dodaje tłumaczka.


Wideo: Nagranie z drona pokazuje skalę zniszczeń w Pescara del Tronto po trzęsieniu ziemi

źródło: RUPTLY/x-news

Elżbieta Renzetti, szefowa Towarzystwa Polsko-Włoskiego zaraz po tym, jak dotarła do niej informacja o trzęsieniu ziemi, skontaktowała się ze swoimi dziećmi. - Na szczęście mieszkają w Rzymie, ale nawet tam wstrząsy były odczuwalne.
Helena, Polka, która od listopada jest wolontariuszką we włoskim Bergamo, opowiada z kolei, czterech wolontariuszy z tego samego projektu co ona, mieszka w regionie Rieti (jeden z dotkniętych przez trzęsienie ziemi). - Dowiedziałam się, że ich domy oraz miejsca pracy zostały zniszczone. Co prawda nie całkowicie, ale sama sytuacja wzbudziła ogólne przerażenie - dodaje.

- Jest strasznie. Dwa miasta w zasadzie się rozpadły - relacjonuje „Pomorskiej” Francesca Bonati , nauczycielka języka chińskiego z Mediolanu. - Na ten moment liczba ofiar wynosi prawie 250 osób ale prawdopodobnie się zwiększy. Rząd Włoch zapowiedział, że nie pozostawi obywateli samych i na pewno otrzymają niezbędną pomoc - wyjaśnia Francesca Bonati.
Moi rozmówcy podkreślają, że na świecie często dominuje przekonanie o Włochach jako narodzie beztroskich ludzi. - To nie do końca jest tak. Włosi co prawda w obliczu tragedii okazują emocje, ale jednocześnie są bardzo zorganizowani i przede wszystkim skłonni do pomocy - mówi Małgorzata Hack. - Potrafią na widok kamery pomachać radośnie ręką, a potem odwrócić się i pomagać nawet w ekstremalnych sytuacjach.

- Wydaje mi się, że Włosi są teraz dość bojowo nastawieni. Nie jest to pierwsze tak tragiczne trzęsienie ziemi, wiedzą więc już co robić - mówi nam wolontariuszka.

Helena podkreśla też, że Włosi są bardzo solidarni wewnętrznie, wśród swoich rodzin, grona przyjaciół. - Patrząc ogólnie, narodowo, widać jednakże więcej różnić, niż podobieństw. W szczególności między mieszkańcami północy, która bardziej przypomina Austrię, a południem, któremu bliżej do Bliskiego Wschodu - wyjaśnia wolontariuszka. - Włochy są bardzo podzielone kulturowo i u nas na północy, gdzie obecnie mieszkam, trzęsienie ziemi oczywiście wpłynęło emocjonalnie na Włochów, ale oprócz informacji płynących z telewizji i gazet, nie widzę tu jakiegokolwiek innego realnego wpływu - mówi Helena.

Rejony, które nawiedziło trzęsienie ziemi, są też bardzo chętnie odwiedzane przez turystów. Osoby, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że Włochom na pewno będzie zależało na odbudowie choć części zabytkowych miejscowości, chociaż jednocześnie podkreślają, że wciąż widoczne są zniszczenia z 2009 roku.

- Włodarze dwóch najbardziej zniszczonych miast liczą na wsparcie państwa, bez tego trudno będzie wrócić do normalności - przekonuje Francesca Bonati. - Z jednej strony Włosi są absolutnie wstrząśnięci i zasmuceni tym co się wydarzyło, ale znaczna część jest po prostu zła. Zarówno budynki mieszkalne, jak i te państwowe nie zostały przystosowane do trzęsień ziemi. Jak się tylko ludzie otrząsną, zaczną się pytania, będzie mnóstwo polemik i szukanie winnego. Nie powinno być takich strat i tyle ofiar. A jest tak, bo właśnie latem w tych miejscowościach ludzie spędzają wakacje, również w swoich letnich domach. Jest też wielu turystów, którzy przyjeżdżają na festiwale i włoskie jarmarki - dodaje.

Anna Stasiewicz

W redakcji odpowiadam za lokalny samorząd i działania władz, chociaż z racji mojego wykształcenia, w kręgu zainteresowań jest również historia oraz polityka samorządowa.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.