Droższe soczewki? Jak kogoś będzie stać!

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Hanka Sowińska

Droższe soczewki? Jak kogoś będzie stać!

Hanka Sowińska

Resort zdrowia chce „przemodelować” system refundacji wyrobów medycznych. Pacjenci z grubszym portfelem mogliby dopłacać np. do stentów.

Ktoś, kto się leczy w placówce mającej kontrakt z NFZ, nie może zaproponować współfinansowania np. lepszej jakości endoprotezy stawu biodrowego (mimo że stać go na to). Na taki układ nie pozwalają obowiązujące przepisy.

- Jeśli pacjent chciałby dopłacić do wyrobu medycznego, musiałby także zapłacić za pozostałe koszty leczenia, czyli np. za operację wszczepienia soczewki. To może zrobić tylko w prywatnej lecznicy. W placówkach, które mają kontrakt z NFZ, nie ma takich możliwości - wyjaśnia Barbara Nawrocka, rzecznik prasowy Kujawsko-Pomorskiego Oddziału NFZ w Bydgoszczy.

Przed laty przepisy pozwalały pacjentom korzystającym z usług stomatologa działającego w ramach umowy z funduszem na dopłaty do lepszych materiałów. - Przepisy się zmieniły i takich możliwości od dawna już nie ma - przypomina rzecznik.
Za zmianami w ustawie o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych opowiedziały się Ministerstwo Zdrowia i podobno... sami pacjenci. Przygotowany w ub.r. projekt wprowadza - na wzór systemu refundacji leków - dopłaty pacjenta do wyrobów medycznych.

Co proponuje resort zdrowia? Jeśli pacjent chciałby się zdecydować na wyrób mieszczący się w limicie finansowania - koszt pokrywałby w całości publiczny płatnik. Gdy cena urzędowa byłaby wyższa niż limit finansowania - chory dopłacałby różnicę pomiędzy limitem a ceną wyrobu. W przypadku wyrobu medycznego, który nie znajdzie się w obwieszczeniu, pacjent pokrywałby w całości koszt jego zakupu.

Planowane zmiany budzą niepokój, dlatego ministerstwo wyjaśnia. - Projekt nowelizacji przewiduje, że w ramach świadczeń gwarantowanych pacjenci będą mieli zawsze nieodpłatnie zapewnione wyroby medyczne, których cena nie będzie wyższa niż limit finansowania.

Na mz.gov.pl czytamy: „Aby zapewnić, że pacjenci będą mieli dostęp do potrzebnych im rodzajów wyrobów medycznych oraz że będą to wyroby dobrej jakości, nowe przepisy uprawnią ministra zdrowia do określenia: minimalnych standardów jakościowych dla poszczególnych grup wyrobów.

- Spełnienie minimalnych standardów jakościowych będzie podstawowym warunkiem złożenia wniosku - doprecyzowuje resort.
Propozycje MZ zaniepokoiły nie tylko pacjentów, ale także lekarzy - dowodem ponad 300 uwag zgłoszonych w ramach konsultacji.
- Nie mam pojęcia, jak będę proponował pacjentom droższe stenty. Czy to nie będzie potraktowane jako wymuszanie? Szpital w sklep się ma zamienić? - pyta jeden z kardiologów i dodaje: - A potem na jednej sali będą leżeć chorzy ze stentami „gorszymi” na NFZ i tymi z „wyższej półki”.

Na razie MZ nie wskazało grup wyrobów medycznych, które zostaną objęte całkowitą refundacją, oraz tych, do których pacjenci będą mogli dopłacać.

Tomasz Latos (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, pytany o los projektu, mówi: - Na pewno nie ma go w Sejmie. To ciągle jest dokument rządowy. Wiem, że zgłoszono do niego bardzo wiele uwag. Sam też mam poważne wątpliwości.
- Jakie? - pytamy.
- Mówiąc najogólniej, nie jestem zwolennikiem współpłacenia przez pacjentów.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.