Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Doping? Kogo to obchodzi? Liczą się pieniądze, sława, uwielbienie

Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Doping Marii Szarapowej nie jest pierwszym w tej dyscyplinie sportu. Ale po raz pierwszy u zawodniczki z absolutnego topu światowego.

Dwa dni temu na specjalnie zwołanej konferencji prasowej piękna Rosjanka przyznała, że w jej organiźmie wykryto meldonium podczas tegorocznego Australian Open. To specyfik wpisany na listę leków zakazanych 1 stycznia tego roku. Szarapowa wyjaśniała, że o tym nie wiedziała, bo nie otworzyła maila z taką zapowiedzią w ubiegłym roku, a lek ten zażywała od wielu lat, żeby jej poprawił samopoczucie w związku z licznymi dolegliwościami. Zresztą, miała nie wiedzieć, co przepisywał jej lekarz.

Abstrahując od tego, czy tłumaczenia Rosjanki są prawdziwe, mleko się rozlało. Na razie została zawieszona przez ITF do 12 marca, a potem grozi jej nawet 4-letnia dyskwalifikacja. Nie wydaje się, że jej tłumaczenia są prawdą, bo zawodowy sportowiec musi wiedzieć, co bierze i jest doskonale poinformowany, czego nie należy zażywać. Ale takie właśnie tłumaczenia będą linią obrony Szarapowej.

Opinie na całym świecie są podzielone. Media nie zostawiły na Szarapowej suchej nitki. Sponsorzy wycofują się z umów. Nike wydała oświadczenie: „Jesteśmy zaskoczeni i zasmuceni tym, co się wydarzyło. Zawieszamy współpracę. Będziemy jednak monitorować sytuację”. W 2010 obie strony podpisały ośmioletni kontrakt wart 70 milionów dolarów plus procent od sprzedaży jej własnej linii odzieżowej. Dzięki temu, a także kontraktom z takimi firmami, jak Evian, Tag Heuer czy Porsche Szarapowa od 11 lat przoduje w rankingach najlepiej zarabiających sportsmenek świata (około 2o mln dolarów rocznie, a na korcie zarobiła od początku kariery 30 mln dolarów).

Martina Navratilowa, legenda tenisa, ma nadzieję, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona. Dobrej myśli są szef rosyjskiej federacji tenisowej Szamil Tarpiszczew i prawnik Szarapowej - John Haggerty. Wskazują, na liczne okoliczności łagodzące, zaczynając od tego, że lek trafił na zakazaną listę 1 stycznia 2016 r., czyli nieco ponad dwa miesiące temu. Już to wskazuje, że kara ITF może być maksymalnie skrócona, a Szarapowa może zagrać nawet na igrzyskach w Rio.

Ale nie wszystkie komentarze są tak przychylne. Najłagodniej „sprawę Szarapowej” potraktował Szkot Andy Murray: „Czytaj przepisy, przestrzegaj ich, a wszystko stanie się proste” - napisał na Twitterze.

Zdecydowanie dalej idzie emerytowana tenisistka Jennifer Capriati: „Jestem ekstremalnie zła i rozczarowana. Ja musiałam pożegnać się z karierą, ale choćby nie wiem co, nie zdecydowałabym się na oszustwo. Musiałam rzucić ręcznik i cierpieć. Nie miałam dobrze opłacanej ekipy lekarzy, którzy znaleźliby dla mnie sposób na oszukanie i obejście systemu i czekanie tak, dopóki nauka za tym nie nadąży - napisała z Twitterze.

Innym, znacznie szerszym problemem jest doping w całym tenisie. Wiele jest opinii, że WTA i ITF nie chcą dostrzegać problemu, budując wizerunek czystej dyscypliny sportu. Z jednej strony to prawda, a z drugiej... Chyba żadna dyscyplina sportu nie jest do końca czysta. To smutne.

Zawieszeni i podejrzani

Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.