Domowe finanse emerytów: twardy orzech do zgryzienia

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Patrycja Wacławska (opr.) 60plus.tygodnik@polskapress.pl

Domowe finanse emerytów: twardy orzech do zgryzienia

Patrycja Wacławska (opr.) 60plus.tygodnik@polskapress.pl

Wiele par kłóci się o pieniądze. Problem nasila się, gdy zamiast za pensję trzeba żyć za emeryturę...

Wspólny budżet i niezgodność w podejściu do zarządzania finansami w związku potrafi dać się we znaki. Co piąta para w Polsce regularnie kłóci się o pieniądze. Co trzecia osoba po kolejnej awanturze zastanawia się nad rozstaniem – wynika z badania zrealizowanego na zlecenie BIG InfoMonitor i BIK. Problem finansów (a raczej ich braku) staje się szczególnie odczuwalny, gdy małżonkowie przechodzą na emerytury lub renty. Budżet domowy zwykle znacząco się kurczy w chwili, gdy pensje zastępują świadczenia z ZUS.

Dla jednej piątej Polaków porozumienie się w sprawach finansowych stanowi istotny problem. Być może właśnie z tego powodu jednej trzeciej osób zdarzyło się ukrywać wydatki przed partnerem, a 12 proc. zaciągnęło zobowiązanie finansowe bez wiedzy drugiej połówki – wynika z badania przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor i Biura Informacji Kredytowej. Instytut badawczy spytał o kwestie finansów osoby pozostające w stałych formalnych i nieformalnych związkach. 64 proc. ankietowanych ma z partnerem wspólny budżet, pozostali dzielą się wydatkami.

Niestety, tematy związane z budżetem są również powodem regularnych kłótni aż 21 proc. par. W nielicznych związkach budżet domowy jest na tyle popularnym wątkiem, że staje się powodem sprzeczki co najmniej klika razy w tygodniu – przyznało 3 proc. par. Raz w miesiącu i kilka razy w miesiącu kłóci się odpowiednio 10 proc. i 8 proc. Polaków. Kolejnym 22 proc. związków zdarza się spierać kilka razy do roku.

Aż 32 proc. osób, dla których odmienne podejście do finansów stanowi problem w związku, rozważa rozstanie z tego powodu. Przekładając to na wszystkie pary, inne podejście do wydawania pieniędzy rodzi ryzyko rozpadu dla co szesnastej.
Dużo częściej myśl o rozstaniu ze względów finansowych przychodzi do głowy mężczyznom (40 proc.) niż kobietom (27 proc.). I to również panowie częściej zaczynają trudne rozmowy o pieniądzach. Na pytanie „Jak często Twojemu partnerowi zdarza się kłócić o pieniądze?” o sporach wywoływanych co najmniej raz w miesiącu poinformowało 24 proc. pań i tylko 19 proc. panów.
Życie pokazuje, że niedogadane sprawy finansowe faktycznie potrafią doprowadzić do rozpadu związku. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości i GUS na ponad 66 tys. rozwodów, do jakich doszło w Polsce w 2013 r., ze względu na nieporozumienia na tle finansowym rozeszło się blisko 5,2 tys. par, czyli około 8 proc. wszystkich, które wówczas uzyskały rozwód. Po niezgodności charakterów, niewierności i nadużywaniu alkoholu finanse są czwartą co do popularności przyczyną rozwodów.

Spłata kredytu Cię nie ominie, nawet po rozstaniu z partnerem

Statystyki pokazują, że seniorzy wyjątkowo solidnie opłacają rachunki. Gorzej radzą sobie ze spłatą rat kredytów.

– Statystyki dotyczące rozwodów są uderzająco zbieżne z danymi dotyczącymi solidności Polaków w regulowaniu zobowiązań. Im większa skłonność do rozwodów, tym gorzej wypada moralność płatnicza. Tam, gdzie częściej dochodzi do rozpadu małżeństw, łatwiej przychodzi nieopłacanie na czas rachunków za telefon, czynszu czy rat kredytów i pożyczek. Wyjątek od tej reguły stanowią jedynie województwa wielkopolskie i pomorskie, gdzie dane o liczbie rozwodów wypadają korzystniej niż spłacalność kredytów i płatności za bieżące rachunki – zwraca uwagę Mariusz Hildebrand, wiceprezes Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor. – Nie da się jednocześnie nie zauważyć, że zależności te działają w obie strony. Większa liczba rozwodów ma też wpływ na gorszą obsługę zobowiązań. Często po rozstaniu wszystkie płatności spadają na barki jednej osoby, a z jedną pensją trudno podołać rachunkom i wspólnie zaciągniętym kredytom – dodaje Mariusz Hildebrand.
Rozstanie zawsze pociąga za sobą konsekwencje finansowe. Sprawa szczególnie się komplikuje, jeśli parę łączy wspólne zobowiązanie kredytowe.

– Zobowiązanie kredytowe, zaciągnięte w trakcie trwania małżeństwa, w tzw. ustroju wspólności majątkowej małżeńskiej, po rozwodzie przekształca się w zobowiązanie solidarne, co oznacza, że każdy z byłych małżonków jest dłużnikiem banku, a więc oboje są zobowiązani do regulowania rat kredytowych, przy czym spłata zobowiązania przez jednego z dłużników zwalnia z obowiązku spłaty przez drugiego – mówi mec. Agnieszka Marzec z Biura Informacji Kredytowej. – Zasada ta wynika z art. 366 Kodeksu cywilnego, który precyzuje, że „aż do zupełnego zaspokojenia wierzyciela, wszyscy dłużnicy solidarni pozostają zobowiązani do zapłaty, a uprawnieniem wierzyciela jest domaganie się zapłaty od obu dłużników solidarnych”.
Wspólnie zaciągnięty kredyt łączy byłych małżonków nawet po rozwodzie – ponoszą współodpowiedzialność przed wierzycielem. Problemem jest zazwyczaj kredyt hipoteczny, zwłaszcza gdy przedmiotem sporu jest mieszkanie, które ciężko intratnie spieniężyć.

– Po rozwodzie byli małżonkowie mogą dokonać podziału majątku małżeńskiego na podstawie umowy lub w drodze postępowania sądowego, jednakże podział majątku małżeńskiego nie dotyczy „podziału” zobowiązań. Owszem, może dojść do takiej sytuacji, że po rozwodzie jedno z małżonków „przejmie” kredyt, jednakże na taką zmianę zgodę musi wyrazić wierzyciel, czyli bank, co najczęściej związane jest z koniecznością aneksowania umowy kredytu – dodaje mec. Agnieszka Marzec.
Rozstając się nie tylko z małżonkiem, ale ze wspólnym kredytem, warto wiedzieć, że historia kredytowa w BIK buduje się bez względu na decyzję o rozejściu się pary. W momencie niespłacania zobowiązania przez byłego współmałżonka historia kredytowa w BIK może uniemożliwić drugiej osobie otrzymywanie przez nią kolejnych kredytów w innych bankach. Należy pamiętać, że od złożenia wniosku o kredyt aż do całkowitej jego spłaty, bank przekazuje informacje do BIK na temat każdego kredytobiorcy o solidności regulowania rat wynikających z zobowiązania. Każdy buduje swoją historię kredytową sam, niezależnie czy zobowiązanie kredytowe zaciągał samodzielne czy wspólne. Pozytywna historia kredytowa jest dla instytucji finansowej potwierdzeniem wiarygodnego klienta. Zatem pomimo szeregu trudności formalnych, towarzyszącym rozstającym się parom, należy dbać o sumienne regulowanie zobowiązań, które w przyszłości zaprocentuje każdemu z osobna.
Jak pokazują statystyki, osoby starsze doskonale radzą sobie z obsługą wszelkiego rodzaju rachunków, ale z ratami już słabiej. Łączne zaległe zadłużenie pozakredytowe i kredytowe 270 tys. osób w wieku 65 lat i więcej przekracza 4 mld zł, większość tej kwoty przypada na kredyty - wynika z danych BIG InfoMonitor.

Gdy do comiesięcznych obciążeń osoby starsze włączają raty kredytów, odsetek osób mających kłopoty z terminowym regulowaniem swoich zobowiązań pozakredytowych i kredytowych wzrasta. Uwzględniając obciążenia kredytowe, seniorzy tracą pierwszą pozycję pod względem solidności płatniczej. Lepiej od nich wypadają najmłodsi, między 18. a 24. rokiem życia, gdzie odsetek osób z kłopotami wynosi 3,4 proc. Średnie zadłużenie z tytułu zobowiązań pozakredytowych i kredytowych wynosi dla seniorów 15,3 tys. zł i jest o 6,9 tys. zł niższe niż dla ogółu.

Patrycja Wacławska (opr.) 60plus.tygodnik@polskapress.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.