Dodatkowy dzień w kalendarzu [komentarz]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Jakubowski
Adriana Boruszewska

Dodatkowy dzień w kalendarzu [komentarz]

Adriana Boruszewska

Nie. Ani słowa o prezydenckiej oponie. Naród w sprawie już się wypowiedział, pozostały formalności - ekspertyza biegłych.

Dodatkowy dzień w kalendarzu [komentarz]
archiwum Adam Willma, autor komentarza.

W kontekście wypadku rządowej limuzyny zastanawiam się jedynie, po co pan prezydent kusi los, krążąc pomiędzy Warszawą i Zakopanem, skoro dysponuje piękną rezydencją w narciarskiej Wiśle. Skoro już, jako podatnicy, składamy się na te atrybuty władzy - niech głowa państwa sezon zimowy spędza blisko stoku. Będzie taniej, bezpieczniej, nie wspominając o darmowej promocji Beskidu Śląskiego. No chyba że przeszkodą jest fakt, iż Wisła to warowny gród polskiego protestantyzmu, w którym katolicy są dopiero drugą grupą wyznaniową.

Ale do rzeczy. Stało się w ostatnim tygodniu coś fatalnego. Oto Mateusz Morawiecki, ekonomista kuty na cztery nogi, ogłosił, że Polska nie będzie robić przeszkód w podpisaniu umowy TTIP. Że co?! Już kiedyś w tym miejscu biłem na alarm przed negocjowanym niejawnie traktatem. TTIP wprowadza bardzo niebezpieczne zmiany. Zobowiązuje nas do respektowania amerykańskich norm i otwiera szeroko drzwi dla wielkich korporacji, odbierając możliwość reakcji państwa w bardzo wielu kwestiach. Jako pierwsi odczują to rolnicy, którzy będę się musieli zmierzyć z zalewem taniej amerykańskiej żywności wyprodukowanej w oparciu o amerykańskie normy (dopuszczające metody zakazane w Europie).

Morawiecki bez wątpienia zdaje sobie sprawę z konsekwencji TTIP. Decyzje zapadły prawdopodobnie wyżej. Niestety, stawiając w polityce zagranicznej wszystkie karty na przyjaźń z USA, zabrnęliśmy w ślepy zaułek. Nie mamy asa w rękawie. USA - owszem: ku wściekłości polskiego rządu, rozgrywają kartę Trybunału Konstytucyjnego i rozmieszczenia wojsk NATO w Polsce. Bo w polityce nie ma sentymentów, są interesy. W 2006 roku ambasador USA w Warszawie raportował w tajnej depeszy, że J. Kaczyński „ignoruje sprawy zagraniczne”. Niestety, od tamtego czasu nic się nie zmieniło.

Adriana Boruszewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.