Dobroczyńca. Tadeusz hrabia Morstin ze Strzelewa

Czytaj dalej
Fot. internet
Gizela Chmielewska

Dobroczyńca. Tadeusz hrabia Morstin ze Strzelewa

Gizela Chmielewska

Możny pan o złotym sercu, dobry gospodarz, filantrop i darczyńca. Tytuł hrabiowski traktował jak zobowiązanie, a nie powód do hołdów dla siebie.

Miał całkiem spory majątek, do tego tytuł hrabiowski i wrażliwe serce. Dbał o rodzinę, pamiętał o pracownikach. Troszczył się o dzieci kresowe i o niewidomych. Dołożył ważną cegiełkę do budowy pomnika Henryka Sienkiewicza w Bydgoszczy. Jego grób znajduje się w gminie Sicienko.

Tadeusz hrabia Morstin h. Leliwa nie miał ani pomorskich, ani wielkopolskich korzeni - urodził się w Krakowie. Życie ułożył sobie właśnie w naszym regionie. Razem z żoną Celiną z Bnińskich h. Łodzia i córkami mieszkał w Strzelewie, w powiecie bydgoskim - w neogotyckim pałacu, otoczonym pięknym parkiem. Był tam właścicielem 934 ha ziemi. Należał do niego również Janin - 220 ha oraz Kamieniec - 320 ha. Miał gorzelnie i młyny. Prowadził hodowlę koni. Dobrze zarządzany majątek przynosił znaczne dochody. Chociaż mógł je wykorzystywać tylko na własne potrzeby, chętnie się dzielił z tymi, dla których los był mniej łaskawy.

Pałac hrabiego Morstina w Strzelewie (zdjęcie pochodzi z okresu międzywojennego).
Ze zbiorów Daniela Kamińskiego Tadeusz hr. Morstin, Strzelewo 1909 rok.

Ziemianie od serca

Od pierwszych dni istnienia Internatu Kresowego, czyli już w drugiej połowie 1920 r., hr. Morstin zaczął, wspólnie z innymi ziemianami - m.in. z rodziną Chłapowskich z Sobiejuch i Bagdadu, Komierowskich z Nieżychowa i Jezierskich z Dębna - organizować pomoc dla tej placówki. Systematycznie przekazywał ziemniaki, warzywa, zboże, opał i pieniądze. Latem zapraszał wychowanków do swego majątku w Strzelewie - starszych na praktyki rolnicze, podczas których największą atrakcją była opieka nad końmi.

Hrabia był cenionym hodowcą licencjonowanych ogierów. Młodsze dzieci przyjeżdżały do Strzelewa na wakacje. Kiedy w 1921 r. powołano Radę Opiekuńczą Internatu - Morstin stanął na jej czele.

Właściciel Strzelewa nieodpłatnie dostarczał też produkty rolne do Kuchni Kresowej, prowadzonej przez Związek Polaków z Kresów Wschodnich w Bydgoszczy - początkowo w kamienicy przy ul. Sienkiewicza 6, następnie przy Pomorskiej 5, a od maja 1923 r. - w kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 9. Wraz z innymi ziemianami organizował podczas karnawału bale w Hotelu „Pod Orłem”, z których dochód przeznaczano na potrzeby podopiecznych internatu i ubogich kresowców. Jak podkreślili autorzy broszury wydanej w 1935 r. z okazji 15-lecia Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Kresów Wschodnich: „Hrabia Morstin będąc częstym gościem w Internacie, interesował się przede wszystkim sprawą wyżywienia i wglądał w sprawy gospodarcze i rachunkowość. Na podstawie swoich obserwacji uregulował pomoc rady opiekuńczej w ten sposób, że rada zobowiązała się zaopatrywać zakład w potrzebną ilość zboża i ziemniaków, nie dościś- lając ilości innych produktów, które miały być dostarczane dodatkowo. Był to wspaniały dar ze strony ziemian, który swoją wartością dał Zarządowi Towarzystwa pewność, że wychowankowie nie zaznają głodu. (…) Hrabia Morstin przybywał często, nieraz nawet piechotą, ze swego majątku Strzelewo, by mieć oko na wszystko i dowiedzieć się, czy czegoś potrzeba”.

W działalności na rzecz Internatu Kresowego hrabiego wspierała małżonka oraz córka Maria - żona gen. Eugeniusza Grabowskiego, który pochodził z majątku Turna na ziemi grodzieńskiej.

Pałac hrabiego Morstina w Strzelewie (zdjęcie pochodzi z okresu międzywojennego).
Ze zbiorów Daniela Kamińskiego Helena Koczorowska i Maria Grabowska - córki Celiny i Tadeusza Morstinów.

Jeden z trzech honorowych

Zarząd Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Kresów Wschodnich oceniając bardzo wysoko zasługi hr. Morstina dla podopiecznych Internatu - przyznał mu tytuł członka honorowego.

Było to wyjątkowe wyróżnienie - poza hr. Morstinem otrzymały je tylko dwie osoby - pierwsza szefowa Towarzystwa Janina Przewłocka oraz Zygmunt Toeplitz, dyrektor firmy Solvay.

Działalność charytatywna hr. Morstina nie kończyła się bynajmniej na pomocy dla środowiska kresowego. Równie hojnie obdarowywał on Schronisko dla Niewidomych przy ul. Kołłątaja. Raz po raz zajeżdżały tam wozy ze zbożem, ziemniakami, kapustą itd. Równie hojny właściciel Strzelewa był wobec swoich pracowników. W nekrologu Jana Prywera, który zmarł w marcu 1920 r., państwo Morstinowie napisali: „Przebywając w naszym domu przez trzydzieści lat jako kuchmistrz, wierną pracą, sumiennością i życzliwością zjednał sobie naszą przyjaźń i pozostawił szczery żal i wdzięczną pamięć”.

Ojcowskie serce chlebodawcy

Hrabia Morstin zmarł 24 grudnia 1937 r. w Strzelewie. Jego pogrzeb, w ścisłym gronie rodzinnym, odbył się 28 grudnia. Został pochowany przy parafialnym kościele w Dąbrówce Nowej.

Nekrologi, podpisane przez rodzinę, ukazały się dopiero dzień po pogrzebie. Zostały one opublikowane na łamach „Kuriera Bydgoskiego” oraz „Dziennika Poznańskiego”. Zawierały też informację o nabożeństwach żałobnych w bydgoskiej farze oraz w kaplicy różańcowej poznańskiego kościoła Dominikanów.

„Dziennik Bydgoski” zamieścił krótkie wspomnienie: „W Wigilię Bożego Narodzenia o godzinie 19 zasnął w Bogu ś.p. Tadeusz hrabia Morstin, dziedzic Strzelewa, najstarszy wiekiem ziemianin w powiecie bydgoskim. Jako marszałek tutejszej szlachty należał ś.p. Tadeusz hrabia Morstin do komitetu przyjęcia wojsk polskich w pamiętnym styczniu 1920 r., nie szczędząc ofiar na ten cel. Przez Naczelną Radę Ludową powołany do pracy pierwszego sejmiku powiatowego, gorliwie spełniał obowiązki obywatelskie, szczególnie dbał o podniesienie kulturalne wsi polskiej. Osobiście był człowiekiem nadzwyczaj skromnym; za to tam, gdzie chodziło o dobro powszechne - a zwłaszcza o niesienie pomocy biednym i bezrobotnym w Bydgoszczy, miał hojną rękę. Majątki hrabiego Morstina należały do najlepiej zagospodarowanych w Wielkopolsce. Cześć pamięci zacnego obywatela i opiekuna ubogich”.

Z kolei na łamach „Kuriera Bydgoskiego” ukazał się nekrolog podpisany przez urzędników oraz służbę i pracowników rolnych ze Strzelewa: „W ś.p. Zmarłym straciliśmy chlebodawcę o prawdziwie ojcowskim sercu i serdecznej, rzadko spotykanej życzliwości. Niech mu ta ziemia polska, którą tak ukochał, lekką będzie, a lasy ukochane niech mu swym szumem nucą pieśń ukojenia po długim pracowitym żywocie”.

Blok zamiast pałacu

Z dawnej siedziby hr. Morstinów w Strzelewie została tylko brama wjazdowa, resztki zabudowań gospodarczych, a także kilka cennych drzew w parku, w tym m.in. przepiękny stary dąb.

Pałac hrabiego Morstina w Strzelewie (zdjęcie pochodzi z okresu międzywojennego).
internet Pałac hrabiego Morstina w Strzelewie (zdjęcie pochodzi z okresu międzywojennego).

Pałac, wybudowany w 1868 r. dla Konstantego hr. Bnińskiego, szczęśliwie przetrwał wojnę, po wyzwoleniu administrował nim urząd ziemski, mieszkali tu pracownicy rolni. Później gospodarstwo przejęło więzienie w Potulicach.

Czas zrobił swoje - dach wymagał wymiany, podobnie podłogi, które przegniły itd. W latach sześćdziesiątych XX w. rozpoczęto remont. Niestety, w tamtych siermiężnych czasach o nadzorze konserwatorskim nikomu się nie śniło. Dlatego w biurze wojewódzkiego konserwatora zabytków nie ma żadnej dokumentacji dotyczącej Strzelewa - ani zdjęć, ani projektów.

Jak wspomina Józef Tomaszewski, były pracownik miejscowego PGR-u, który był świadkiem przebudowy - najpierw zlikwidowano wieżę. Następnie wymieniono dach, a potem korzystając ze starych murów, urządzono mieszkania. Od tej pory zamiast pięknego pałacu, który mógłby stanowić atrakcję turystyczną gminy Sicienko, stoi zwykły klocek bez wyrazu. Nie oszczędzono też parku. Pan Tomaszewski pamięta, że piękne jodły, które tu rosły, poszły na budowę słynnej chaty w Wojnowie. Dziś Strzelewo należy do Fundacji KUL im. Anieli hr. Potulickiej.

Grobowiec z solidnego, eleganckiego czarnego granitu, który rodzina postawiła na mogile hrabiego, inaczej niż jego pałac szczęśliwie oparł się upływowi czasu. Jest tam również miejsce dla małżonki hrabiego. Jednak druga tablica nagrobna nie ma żadnego napisu. Hrabina Morstinowa zmarła podczas wojny - w 1941 r. w Pamiątkowie. Nie było wówczas mowy, aby pogrzeb odbył się na cmentarzu w Dąbrówce Nowej.

Tablica wdzięczności

Wystarczy przewertować międzywojenne lokalne gazety - „Dziennik Bydgoski”, „Gazetę Bydgoską”, „Kurier Bydgoski” - aby na ich łamach znaleźć podziękowania dla hr. Morstina ze strony Internatu Kresowego i Schroniska dla Niewidomych.

Wystarczy wejść do hallu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Starym Rynku w Bydgoszczy, aby na marmurowej tablicy poświęconej darczyńcom, którzy przyczynili się do budowy pomnika Sienkiewicza w 1927 r., odnaleźć nazwisko hr. Morstina.

Budynek Internatu Kresowego przy ul. Chodkiewicza 32 nadal stoi. Podobno będzie odnowiony. Jeśli tak, to może warto pomyśleć o tablicy pamiątkowej przypominającej jego kresową historię i nazwisko hr. Morstina - wielkiego dobroczyńcy młodzieży, która do Bydgoszczy trafiła z ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej.

Autor: Gizela Chmielewska

Gizela Chmielewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.