Do wyborów w Lubrańcu gotowi!

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Alabrudziński

Do wyborów w Lubrańcu gotowi!

Mieszkańcy Lubrańca zdecydują, komu powierzyć na najbliższe dwa lata fotel po zmarłym burmistrzu. Mają do wyboru - kandydata PiS, wicestarostę, żonę prezydenta i... przedsiębiorcę.

Obwieszczenia na słupach ogłoszeniowych zawieszone! Pierwsze banery z kandydatami na burmistrza też są. Lubraniec, liczące trzy tysiące mieszkańców miasteczko w powiecie włocławskim, nazywane czasami „kuźnią kadr dla Włocławka” szykuje się do wyborów. Przedterminowych.

Po śmierci Krzysztofa Wrzesińskiego mieszkańcy będą wybierać nowego burmistrza za tydzień, w niedzielę 4 grudnia. I mimo że zwycięzca zdobędzie mandat do kierowania miastem i gminą tylko na dwa lata, aż czterech kandydatów zaryzykowało swoją dotychczasową karierę i przystąpiło do walki o najważniejsze stanowisko w miasteczku. Zanosi się nawet na bratobójczą walkę. Bo do wyborów stanęło dwóch członków Prawa i Sprawiedliwości - Jacek Kowalewski i Stanisław Budzyński. Inni pretendenci to bezpartyjna Agata Wojtkowska, żona prezydenta Włocławka i bezpartyjny Zdzisław Drzewiecki, najmniej w Lubrańcu i okolicy znany.

Wyrok sprzed kilkunastu lat już dawno został zatarty

Jacek Kowalewski do miejsca w fotelu burmistrza przyzwyczaja się od kilku tygodni.

Został mianowany bowiem przez premier Beatę Szydło na tymczasowego burmistrza Lubrańca do czasu wyłonienia zwycięzcy wyborów. Wcześniej z wnioskiem o powołanie Kowalewskiego wystąpił wojewoda Mikołaj Bogdanowicz (PiS).

Jacek Kowalewski startuje z Komitetu Wyborczego Wyborców „ Lubraniec. Prawi i Sprawiedliwi”. Związany jest z Lubrańcem od zawsze, chociaż za pracą jeździł i do Włocławka, i - jak ostatnio - do Aleksandrowa Kujawskiego. We Włocławku pracował w urzędzie miasta jako inspektor oświaty, w Aleksandrowie Kujawskim był dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych. Jednocześnie był radnym w Lubrańcu. Został dwukrotnie wybrany przez mieszkańców swojego okręgu.

- I jako radny się sprawdzał - uważa często obecny na sesjach pracownik lubranieckiego samorządu ( nie zgadza się na podanie imienia i nazwiska). - Zawsze był merytorycznie przygotowany i potrafił napsuć krwi. Jedyna jego słabość to gadka. Nieraz zamęczał swoimi wywodami, w których nie było wiadomo, gdzie kropka, a gdzie przecinek.

Jako tymczasowy burmistrz Jacek Kowalewski jest też dobrze oceniany.

- Pracowity - mówi o nim ten sam samorządowiec . - I swoją pracowitością zaraża innych. A najważniejsze, że w ogóle w urzędzie jest. Bo poprzedni burmistrz był często nieobecny. Ten jest i załatwia sprawy. Ludzie nie czekają długo. Dziura w chodniku? Nie ma problemu. Od razu jest naprawiana. Naprawdę, widać, że się stara.

Ale 42-letni Jacek Kowalewski ma też w życiorysie... pobicie. Prawie dwadzieścia lat temu wziął udział w bójce tzw. użyciem niebezpiecznego narzędzie przed miejscową dyskoteką, za co włocławski sąd skazał go na karę dziewięciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Odpowiadał za „spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub spowodowanie obrażeń ciała naruszających czynności narządów ciała na okres trwający powyżej 7 dni”.

Czy ten fakt z przeszłości przekreśli szansę na dalsze burmistrzowanie? Niekoniecznie.

- O tym, że Kowalewski miał jakiś wyrok, niedawno się dowiedziałam - przyznaje jedna z mieszkanek Lubrańca ( też nie zgadza się na podanie imienia i nazwiska). - Ale nie uważam, żeby to miało jakieś znaczenie.

To żadna nowość, że na dyskotekach czy wiejskich zabawach się biją.

Mimo wyroku sądowego, potwierdzającego udział Jacka Kowalewskiego w bójce, ten w rozmowach z dziennikarzami idzie w zaparte.

- Nie brałem udziału w bójce - mówi. Ale też podkreśla, że „z wyrokami sądu nie dyskutuje”.

Przypomina ponadto, że wyrok sprzed tylu lat już dawno uległ zatarciu. - To zastanawiające, że tę sprawę wyciąga mi się zawsze, gdy kandyduję w wyborach lub zmieniam pracę - dodaje.

Członek PiS stanął do walki o mandat z innym członkiem PiS

W Lubrańcu mówi się, że ambitnemu Jac kowi Kowalewskiemu głosy może odebrać inny członek PiS - Stanisław Budzyński, wicestarosta włocławski, w ostatnich wyborach do Sejmu kandydat na posła z listy Prawa i Sprawiedliwości.

W wyborach na burmistrza Lubrańca Stanisława Budzyńskiego wystawił jednak nie komitet PiS-owski, ale KWW „Wspólnota Samorządowa”, kojarzony ze starostą włocławskim Kazimierzem Kacą, o którym mówi się, że ma dobre relacje z posłem PiS, Łukaszem Zbonikowskim.

Stanisław Budzyński jest weterynarzem z wykształcenia. Mieszka w Zgłowiączce i z racji wykształcenia doskonale zna teren. - To może być jego atutem - słyszę w miasteczku. Ma też doświadczenie samorządowe. W radzie miasta i gminy Lubraniec zasiadał przez dwie kadencje, przez dwie kadencje z kawałkiem był też przewodniczącym rady powiatu we Włocławku. Ma opinię człowieka kompromisu.

- To taki swój chłop - mówi o nim pracownik starostwa.

O tym, że tego kandydata nie można lekceważyć, dały wyraz władze okręgowe Prawa i Sprawiedliwości wydając oświadczenie, że jedynym kandydatem przez tę partię rekomendowanym jest... Jacek Kowalewski. „Każdy członek PiS, który startuje w wyborach samorządowych przeciwko kandydatowi popieranemu przez PiS, czyli Jackowi Kowalewskiemu, zgodnie z obowiązującym statutem działa na jego szkodę, a co się z tym wiąże, na szkodę partii Prawo i Sprawiedliwość” - napisała Marzenna Drab, pełnomocnik okręgowy PiS.

Na PiS pomoże żona prezydenta Włocławka?

Alternatywną wobec PiS kandydatką w tych wyborach samorządowych jest bezpartyjna Agata Wojtkowska, nauczycielka języka polskiego w lubranieckim liceum, a prywatnie żona prezydenta Włocławka, Marka Wojtkowskiego związanego z Platformą Obywatelską. Została zgłoszona przez Komitet Wyborczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale ma także poparcie innych partii politycznych z Lubrańca.

Dla sympatyków lewicy w regionie kandydatura Wojtkowskiej była sporym zaskoczeniem. Spodziewali się, że do wyborów stanie od lat rywalizujący z burmistrzem Krzysztofem Wrzesińskim radny wojewódzki, były poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej z tego terenu - Stanisław Pawlak.

Jednak Stanisław Pawlak nie zdecydował się na start w wyborach. - To tylko dwa lata, nie chcę rezygnować z mandatu radnego województwa - tłumaczył nam powody swojej decyzji.

Popierany przez ludzi Pawlaka Adam Aleksiński, który w ostatnich wyborach samorządowych osiągnął przyzwoity wynik, też nie wystartował. Kandydatką Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale także Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego została więc bezpartyjna Agata Wojtkowska, która w ostatnich wyborach na burmistrza też wzięła udział, ale po władzę u urzędzie miasta i gminy, nie sięgnęła. - Zdecydowałam się jednak na ponowny udział w wyborach - mówi kandydatka.

Jakie kwalifikacje ma Agata Wojtkowska do tego, żeby rządzić w Lubrańcu? - Nie jest to zwykła nauczycielka, zna się na samorządności, jako pracownik szkoły od lat współpracuje z urzędem miasta i gminy - mówi Stanisław Pawlak. I ocenia szanse tej kandydatki w wyborach na burmistrza Lubrańca „dość wysoko”. - Spodziewam się, że 18 grudnia będzie druga tura wyborów i że Agata Wojtkowska weźmie w niej udział - mówi radny wojewódzki.

Agata Wojtkowska przyznaje, że na początku sceptycznie podchodziła do propozycji kandydowania w przedterminowych wyborach. - Zwróciła się jednak do mnie koalicja kilku partii i przekonała - dodaje.

Czy ma także wsparcie męża, prezydenta Włocławka? - Mąż mi kibicował w kampanii wyborczej dwa lata temu, kibicuje także teraz - przyznaje.

Kandydat z Włocławka też chce rządzić w Lubrańcu.

Bezpartyjnym kandydatem na burmistrza Lubrańca jest także Zdzisław Drzewiecki, który od 1995 roku mieszka we Włocławku, ale przed laty był związany z gminą Lubraniec, bo tutaj mieszkał, chodził do szkoły, a nawet pracował. Był zatrudniony w lubranieckim urzędzie miasta w latach 1977-1991 w referacie budowlanym. Obecnie prowadzi firmę usługowo-transportową.

Dlaczego zdecydował się na start w wyborach samorządowych? - Namówiła mnie do tego grupa mieszkańców Lubrańca - mówi. - Dlaczego nie Ty - spytali. Jako niepowiązany z żadną partią polityczną wprowadzisz w mieście i gminie nowy styl działania.

64-letni Zdzisław Drzewiecki jest najstarszym spośród kandydatów startujących w wyborach burmistrza Lubrańca. Czy to atut? - Oczywiście - podkreśla. - W Ameryce prezydenci mają po 70 lat.

Pytany o swoje szanse w wyborach na burmistrza, odpowiada, że przypuszcza, że znajdzie się w drugiej turze.

Do drugiej tury wyborów w Lubrańcu dojdzie, jeśli żaden z kandydatów nie uzyska więcej niż połowy ważnie oddanych głosów. W drugiej turze, 18 grudnia zmierzy się wówczas dwóch kandydatów z największą liczbą głosów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.