Danilo, pora na pobudkę! [interaktywny wykres]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Kieplin
Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Danilo, pora na pobudkę! [interaktywny wykres]

Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Danilo Andjusic w czterech meczach zdobywa średnio nieco ponad 4 pkt. i pół asysty. Nie tego spodziewali się wszyscy po strzelcu z Serbii.

Oczywiście, nie wypada grymasić, gdy Anwil jest w czołówce tabeli (bilans 14-5 i 3. miejsce), a z Andjusiciem wygrał trzy z czterech meczów. Ostatni w poniedziałek na trudnym terenie w Zgorzelcu 94:75, choć rywale byli znacznie osłabieni brakiem Jakuba Karolaka (nie zagrał ani minuty) i Filipa Dylewicza (kontuzja kostki w drugiej kwarcie). W ekipie jest tak dużo strzelców, że ma kto trafiać do kosza.

Tylko, że najważniejsze mecze jeszcze nadejdą, nie wiadomo kiedy do drużyny wróci Champ Oguchi, a wówczas wielkie znaczenie będzie miał szeroki skład.

Na razie Andjusic przepadł na ławce rezerwowych i jeśli się nie weźmie mocno do pracy, to tak już zostanie i co najważniejsze, nie pomoże drużynie. A sprowadzany był jako świetny strzelec, członek narodowej drużyny Serbii, mający za sobą udane sezony w Partizanie Belgrad, lidze hiszpańskiej (Bilbao, Valladolid) czy włoskiej (Bolonia). Na pierwszej konferencji zapewniał dziennikarzy, że jest w pełni przygotowany do gry, musi tylko poznać zespół i będzie w pełni wartościowym zawodnikiem.


Danilo Andjusic w Anwilu
Create line charts

Na razie tego przygotowania nie widać. To prawda, że jest to jego debiut w bardzo fizycznej, polskiej lidze, ma tylko 25 lat, ale z drugiej strony już z niejednego pieca chleb jadł. Nie powinno być to dla niego tak wielkim problemem, jakim jest. Widać, że jest zagubiony, nawet z czystych pozycji nie trafia (w sumie 6/26 z gry, w tym 1/12 za 3), popełnia straty (6), mało asystuje (2), w dwóch meczach miał ujemny eval (-3 z Rosą i -4 z Turowem). Najlepiej wypadł w swoim debiucie w Lublinie - 11 pkt., 2 zbiórki, 1 asysta, eval +6.

Wydaje się, że na razie liga polska go przerasta. A przecież kontrakt z Partizanem został rozwiązany z końcem ubiegłego roku, a Andjusic jeszcze 23 grudnia grał w Lidze Adriatyckiej z MZT Skopje (11 pkt., 3 zbiórki, 3 asysty). Tak jak w pozostałych meczach Ligi Adriatyckiej (do swojej ligi Partizan włącza się później), więc należy sądzić, że nie przygotowanie fizyczne jest tu problemem.

Dla porównania, Michał Chyliński, który przyszedł do drużyny, kiedy Andjusic był już po swoim debiucie, rzuca 8 pkt. (9/19 z gry, za 3 - 6/12), a pamiętajmy, że przyszedł chory, a w ostatnim okresie trenował indywidualnie w swojej rodzinnej Bydgoszczy. Ostatni mecz w niemieckim Telekomie Bonn grał 12 grudnia z Ludwigsburgiem (77:85), kiedy zdobył 3 pkt. i zbiórkę. Już po ruchach w grze widać, że Chyliński czuje się pewniej, choć jest jeszcze bez wysokiej formy.

Trener Igor Milicic wierzy jednak w Andjusicia. Może rzeczywiście potrzeba jeszcze trochę czasu na oswojenie się z ligą i nową drużyną. Może problem tkwi w głowie zawodnika, bo już nie raz tak było, że wydawało się słaby zawodnik odchodził z Anwilu, a po w innym klubie grał pierwsze skrzypce. Czasami w życiu trenera trzeba zdać się na swój nos i trochę ryzyka. Być może już wkrótce Andjusic „odpali” na wysokich obrotach. Dobrze by było, bo walka o play off wchodzi w decydującą fazę. W sezonie zasadniczym zostało Anwilowi do rozegrania 13 meczów.

Nikt się nie będzie czepiał, póki drużyna będzie wygrywać. Ale jeśli zacznie przegrywać, to Milicic będzie miał problem.

Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.