Czy Amerykanie lubią populistyczne obietnice [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Jae C. Hong
Roman Laudański

Czy Amerykanie lubią populistyczne obietnice [rozmowa]

Roman Laudański

Rozmowa "Gazety Pomorskiej" z dr. ŁUKASZEM WOJTKOWSKIM, medioznawcą z UMK w Toruniu, o kandydatach do Białego Domu.

Hillary Clinton czy Donald Trump? Na kogo wskazują sondaże?
Najnowsze sondaże wskazują na 6-9-procentową przewagę Hillary Clinton i dodać trzeba, że Hillary zyskała przewagę po konwencji, która po prostu był ciekawsza, dodała wigoru jej niemrawej do tej pory kampanii.

Skąd tak duże poparcie dla populisty Donalda Trumpa? Co nam to mówi o Amerykanach?
Kampania Trumpa oparta jest o najprostsze mechanizmy kulturowe i komunikacyjne. Bardzo szybko stygmatyzuje - nakleja „etykiety” przeciwnikom politycznym. Mówi wprost to, co myśli, a czasami mało myśli, przez co wygaduje głupoty. Posługuje się bardzo prostym i chwytliwym przekazem - obiecuje, że ponownie uczyni Amerykę wspaniałą, ona znowu będzie wielkim krajem. Trafia do wyborców, którzy przez lata zmęczyli się establishmentową polityką amerykańską, oraz tych, którzy mają dość obu partii, a jednak choć trochę sympatyzują z Republikanami. Obietnice populistyczne zawsze trafiają na podatny grunt - czy w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii - jak było z Brexitem, czy w Polsce. Obietnice populistyczne, bez pokrycia, będą zyskiwały poparcie wśród wyborców.


D. Trump demaskuje konkurentkę: Hillary Clinton to diabeł (źródło: RUPTLY/x-news)

Czasami Trump - mówiąc o Rosji - wygaduje rzeczy, których powinniśmy się obawiać.
Współczuję Stanom Zjednoczonym, Europie takiego kandydata jak Trump, a co dopiero prezydenta. Trump ma małe pojęcie o polityce międzynarodowej, o wewnętrznej też. Można się tego obawiać. Jeśli zostanie prezydentem, to Amerykanów czeka szalona kadencja. Jeżeli nie obstawi się ludźmi mądrzejszymi, to będą kiepskie lata dla Stanów Zjednoczonych, jeszcze gorsze dla Europy, fatalne dla Polski.

Co napędza Hillary Clinton? Chce udowodnić, że będzie lepszym prezydentem niż mąż?
W tej kampanii brakuje jej paliwa. W przeciwieństwie do Trumpa przekaz Hillary jest bardzo mało emocjonalny. Oparty jest o argument, że jej kadencja będzie kolejnym przełomem - po prezydencie Afroamerykaninie - prezydentem będzie kobieta. Wśród wyborców partii demokratycznej widać podział wiekowy: starsza część popiera Clinton - politykę w wydaniu kolejnej wielkiej rodziny, która będzie rządziła Stanami Zjednoczonymi. A młodsi wyborcy mają dość. Coraz mniej pamiętają zamachy z 11 września, politykę Bushów, czy Clintona.
Dla tych wyborców realnym przeżyciem był kryzys ekonomiczny z 2008 roku. Oni są zawiedzeni tym, jak wygląda Ameryka, choć dane ekonomiczne wskazują, iż ten kraj ma się dobrze. Tylko dane mikro temu przeczą: pokazują coraz większe dysproporcje ekonomiczne, społeczne i etniczne. Nie do końca wiadomo, jak zachowają się podczas wyborów. Wcześniej popierali m.in. Berniego Sandersa.

A może nie ma się czego obawiać. Prezydentem był już nie najlepszy aktor podrzędnych westernów, to może i Donald Trump będzie zachowywał się odpowiedzialnie?
Oczywiście, w kampanii populistyczne hasła mają trafić na podatny grunt, ale Trump wcześniej nie pokazywał odpowiedzialnego działania. Wątpię, by urząd prezydenta zmienił go na tyle, że będzie prowadził odpowiedzialną politykę swojego kraju. Ronald Reagan trafił w inny czas. Jego podejście korespondowało z czasami Margaret Thatcher. Razem wpisywali się w politykę globalną. Paradoksalnie Trump również wpisuje się w taką politykę, bo mamy do czynienia z przejmowaniem władzy przez populistów. Trump nie krył, że bliski mu jest Władimir Putin. Pomijam to, co wygadywał na temat aneksji Krymu.


Barack Obama: Donald Trump nie nadaje się na prezydenta. Mówią to sami prominentni republikanie (źródło: RUPTLY/x-news)

Clinton czy Trump? Kto byłby lepszym prezydentem dla nas?
Bardziej odpowiedzialnym i przewidywalnym przywódcą byłaby Clinton. Kierunek narysowany przez Trumpa - amerykańskiego mariażu z Rosją - nam nie służy.

Czy Amerykanie lubią populistyczne obietnice [rozmowa]
Filip Kowalkowski Dr Łukasz Wojtkowski: - Trump ma małe pojęcie o polityce międzynarodowej.
Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy \"Gazety Pomorskiej\"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.