Cytrusami kuszą klientów marketów. Sklepików nie stać na takie promocje

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Lucyna Talaśka-Klich

Cytrusami kuszą klientów marketów. Sklepików nie stać na takie promocje

Lucyna Talaśka-Klich

Za kilogram mandarynek możemy zapłacić mniej niż za kilogram jabłek. Klienci cieszą się z promocji, właściciele sklepików mówią, że to dumping.

- Mandarynki po trzy pięćdziesiąt za kilogram, to wcale nie jest tak tanio - ocenia Stefania Murawska, klientka bydgoskiego sklepiku z owocami i warzywami. - W kilku marketach widziałam te owoce po 2,99 a nawet 2,49 zł za kilogram!

Przed świętami chętniej kupują cytrusy

Za to jabłka, głównie z polskich sadów, kosztują nawet 2,80-3,00 zł za kilogram.

- Jabłka bardzo lubię, ale wolę kupić mandarynki - dodaje pani Stefania. - Szczególnie przed Bożym Narodzeniem cytrusy smakują wyśmienicie. Cieszę się, że niektóre są tańsze niż polskie owoce.

- To istny dumping! - denerwuje się właściciel firmy zajmującej się importem owoców i warzyw. - Na przykład w Hiszpanii cytrusy są droższe niż w poprzednim roku.

Dodaje, że tegoroczna susza okroiła plony w całej Europie: - A niektóre sieci handlowe sprzedają na przykład mandarynki poniżej kosztów tylko po to, żeby przyciągnąć klientów, zachęcić do zakupów w ich sklepach. I z tego powodu powstaje złudne wrażenie, że cytrusy są tańsze niż zwykle.


Przykładowe ceny w Bydgoszczy
Create column charts

Właściciele sklepików czują się pokrzywdzeni

- Ludzie porównują ceny z tymi marketowymi, a to jest dla nas krzywdzące - uważa ekspedientka pracująca w bydgoskim warzywniaku. - Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powinien się tym zająć!

Maciej Chmielowski z UOKiK-u wyjaśnia, że nie trafiło do nich zawiadomienie w tej sprawie.

- Jeżeli ktoś stosuje dumping, to powinna go spotkać zasłużona kara - uważa Andrzej M. Faliński, dyr. biura Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która skupia największe sieci handlowe. - Żeby udowodnić taki proceder, trzeba mieć mocne dowody, a z tym może być kłopot. Bo bywa tak, że właściciele sklepików denerwują się widząc niższe ceny w marketach, a nie pomyślą, że sieci mogą pod koniec roku otrzymać specjalną ofertę. Gdy współpracują z dostawcą przez wiele miesięcy, płacą na czas, kupują dużo, to mogą liczyć na coś więcej. Na przykład na mandarynki w niższej cenie. Właściciele małych sklepów też mogą na takie oferty zapracować, jeśli np. będą tworzyć grupy zakupowe.

W promocji nie można sprzedawać byle czego

Niektórzy właściciele małych sklepów próbują dorównać marketom, ale czasami źle im to wychodzi. - W dwóch małych sklepikach widziałam mandarynki po 2,99 zł, ale to były jakieś odpadki! - twierdzi inna klientka z Bydgoszczy. - Oni chyba nie wiedzą, co to znaczy promocja.

- Także w promocji można sprzedawać tylko towary dobrej jakości - mówi Marek Szczygielski, Kujawsko-Pomorski Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. - Nie mogą to być na przykład nadgniłe mandarynki czy pomarańcze albo takie, które następnego dnia staną się przejrzałe.

Krajowych owoców jest pod dostatkiem

- Niższe ceny owoców cytrusowych przed świętami nie rozregulują rynku - uważa Michał Gmys, rolnik z podbydgoskiego Wtelna, który jeszcze w listopadzie sprzedawał owoce miękkie - truskawki z własnych upraw - w systemie rynnowym, pod osłonami. - Kto lubi polskie owoce (np. jabłka), to i tak je kupi. Nawet jeśli będą nieco droższe.

W listopadzie 2015 r., w porównaniu z listopadem poprzedniego roku, średnie ceny jabłek na rynkach hurtowych były wyższe o 49 proc., w spółdzielniach ogrodniczych o 52 proc., a w firmach eksportujących o 81 proc. - napisała Irena Strojewska z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w grudniowym numerze „Rynku Rolnego”. Zakłady przetwórcze za jabłka do tłoczenia oferowały ceny wyższe o 76 proc.

- Jabłek z polskich sadów na pewno nie zabraknie - mówi Wojciech Klimkiewicz, sadownik z Wtelna. - Pomimo suszy, zbiory były zadowalające, a nawet lepsze niż niektórzy sadownicy się spodziewali. Zatem ceny do wiosny nie powinny rosnąć, a jeśli tak się stanie, to różnica będzie niewielka.

Dodaje, że na cenę detaliczną wciąż duży wpływ ma sklepowa marża. Bo on za kilogram jabłek najlepszej jakości dostaje maksymalnie 1,60 zł. - Jabłka w sklepie nie powinny kosztować więcej niż około 2 zł - uważa sadownik.

Lucyna Talaśka-Klich

Kieruję działem, który rozkłada gospodarkę na czynniki pierwsze i tłumaczy Czytelnikom w jaki sposób ekonomia wpływa na życie przeciętnego Kowalskiego. Moim konikiem jest rolnictwo. Konie także są moją pasją, szczególnie huculskie i rasy wielkopolskiej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.