Co mogą „kolesie”? [komentarz]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Smolinski
Roman Laudański

Co mogą „kolesie”? [komentarz]

Roman Laudański

Parlament Europejski postanowił, że w Polsce rozpocznie stałą działalność Komisja Wenecka. Trwa poszukiwanie trawników (może przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego?), na których zostaną rozbite wojskowe namioty dla przedstawicieli Komisji Weneckiej.

Skoro rządzący i opozycja nie potrafią rozwiązać kwestii sparaliżowanego przez polityków Trybunału, a sędziowie są „kolesiami” (No, a co mogą „kolesie”? Nic po prostu), to teraz nad prawidłowym przebiegiem tworzenia i przestrzegania prawa w Polsce czuwać będzie zamiejscowa delegatura Komisji Weneckiej! No i jak się to Wam podoba? Oddaję pomysł za darmo, bo to - niestety - wszystko dziennikarskie bajanie. Jestem przekonany, że gdyby nawet przed prezesem PiS stanął papież Franciszek, marszałek Piłsudski i sam Pan Bóg z jasnego nieba, to żaden nie potrafiłby przekonać Jarosława Kaczyńskiego do zmiany stanowiska w tej sprawie. On wie najlepiej.

Chcieliśmy stałych baz NATO, a dostaniemy stałe unijne przedstawicielstwa, które będą czuwały nad przestrzeganiem prawa w Polsce. Aż się prosimy, żeby potraktować nas jak państwo „specjalnej troski”. Jeśli tak, to ktoś musi zostać lekarzem, zaordynować jakieś leczenie (elektrowstrząsy wystarczą?) i czuwać nad tym, czy pacjent przyjmuje przepisane lekarstwo.

Jestem przekonany, że ambicje partii rządzącej są dużo większe, niż pokazali to do tej pory i nie spoczną na laurach przy wprowadzaniu „dobrej zmiany - damy radę”. Obawiam się tylko, że może i PiS da radę zająć wszystkie możliwe stanowiska w całym kraju, ale czy naród suweren to zniesie? Oto prezydentowi Dudzie nie drgnął nawet jeden mięsień na twarzy, kiedy przyjął ślubowanie od sędziego wybranego przez oszustwo przy głosowaniu. I co, i nic. Jeszcze media podgrzewają, że w Sejmie nieoczekiwanie zaginęła kamera, która była zamontowana nad ławami rządzącej partii. No to kto i jak głosował wtedy w PiS nad kolejnym kandydatem?

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.