Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Chciał 50 złotych. Nie dostał. To utopił znajomego w studni

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Maciej Czerniak

Chciał 50 złotych. Nie dostał. To utopił znajomego w studni

Maciej Czerniak

Dożywocie grozi Łukaszowi L., który latem ubiegłego roku zamordował mieszkańca wsi Wilczkowo. W Bydgoszczy rozpoczął się jego proces.

17 sierpnia pomagaliśmy zwozić baloty siana z pola - świadek mówił wczoraj w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. - Swoim ciągnikiem na pole przyjechał Andrzej L., rozmawialiśmy. Powiedział, że dawno nie widział Zenka. To poszliśmy go szukać. U niego na gospodarstwie nikogo nie było. Drzwi domu uchylone. Cicho. Andrzej zajrzał do studni. Odwrócił się i zakrył usta. Na dnie była jakaś ciemna plama.

Rozprawa, która odbyła się wczoraj w bydgoskim sądzie, była pierwszą w procesie 30 -letniego Łukasza L., mieszkańca gminy Żnin. Na salę został doprowadzony przez policyjnych konwojentów z aresztu. Jest oskarżony o brutalne zabójstwo, którego miał się dopuścić w Wilczkowie (powiat żniński) 16 sierpnia ubiegłego roku. Tamtego dnia po południu poszedł do mieszkającego samotnie na skraju wsi Zenona S. Pożyczył od niego około 40 zł.

- Piliśmy potem razem z bratem - wyjaśniał oskarżony.

- Ile pan wypił? - dopytywał wczoraj sędzia Tomasz Pietrzak. Łukasz L. zastanowił się chwilę.

- To było 0,7 na dwie osoby - padła odpowiedź. - Potem jeszcze cztery piwa, ale to wspólnie z bratem (Andrzejem L. - przyp. red.). Potem poszedłem do Zenona, chciałem pożyczyć 50 zł, żeby kupić jeszcze alkohol. Nie dał mi.

L. we wściekłości rzucił się na Zenona S., zaczął go bić rękoma po głowie, przyciskał szyję trzonkiem od siekiery, choć wiedział, że L. ma problemy z oddychaniem jako pacjent po tracheotomii. - Myślałem, że go zabiłem - mówił L. - Cały latałem, wyszedłem na podwórze, żeby ochłonąć. I wtedy zobaczyłem studnię. Pomyślałem, że wrócę i wrzucę tam ciało. L. wszedł z powrotem do domu i zobaczył, że Zenon S. żyje. Mężczyźni stali naprzeciw siebie. L. chwycił więc ręce S. i zaczął go ciągnąć do studni. S. miał prosić go słowami: „Łukasz, nie”. Oprawca jednak wrzucił mężczyznę na dno studni. S. zmarł przez zakrztuszenie się wodą. L. grozi 25 lat więzienia albo dożywocie.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Łukasz L. i Zenon S. znali się od lat. Nieraz nawzajem sobie pożyczali pieniądze, bo S. dostawał rentę 500 zł.

Wczoraj na sali rozpraw zeznaniom oskarżonego przysłuchiwały się cztery siostry zamordowanego.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Pomorskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Pomorskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Pomorskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Maciej Czerniak

W Gazecie Pomorskiej zajmuję się tematyką kryminalną, policyjną, jestem autorem relacji sądowych. Tym, co w mojej pracy najbardziej mnie pociąga i codziennie zadziwia, jest fakt, że najciekawsze historie zawsze pisze życie. Bywają bardziej niezwykłe od scenariuszy filmów. Nie tylko sensacyjnych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.