Chcę być kotem mojej żony, czyli jak kochają się Polacy [wykresy]

Czytaj dalej
Fot. Paweł Relikowski
Anna Stasiewicz

Chcę być kotem mojej żony, czyli jak kochają się Polacy [wykresy]

Anna Stasiewicz

- Polacy są niedopieszczeni, zwłaszcza mężczyźni. Ale oni akurat nie chcą się do tego przyznać. Tymczasem dotyk i bliskość jest ważna w każdej fazie życia - przekonuje prof. Zbigniew Izdebski.

Profesor Izdebski przyjaźnił się z Michaliną Wisłocką, autorką najbardziej znanej polskiej książki o miłości „Sztuki kochania”, do końca jej życia (zmarła w 2005 roku - red.)

- Bez jej przygody w Lubniewicach nie powstałaby jedna z kultowych książek - uważa Izdebski. W 1952 roku zamężna Wisłocka przyjechała do tej miejscowości, gdzie poznała tajemniczego Jurka marynarza. - I w wieku 30 lat przeżyła tam wielką miłość i jednocześnie swój pierwszy orgazm. Potem mówiła, że może dzięki temu uczyć ludzi szczęśliwej miłości.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nasze rodaczki ukrywały swoje niezadowolenie z seksu, teraz nie mają z tym problemu. - Czy współczesna Polka różni się w postrzeganiu seksualności od swojej matki czy babci? - Jest bardziej świadoma tej seksualności - odpowiada prof. Izdebski. - Jest też bardziej wymagająca wobec swojego partnera niż jej mama czy babcia. Co z kolei nie oznacza zbyt komfortowej sytuacji dla panów - zauważa seksuolog.

W tym roku obchodzimy dokładnie 40 rocznicę wydania „Sztuki kochania” Michaliny Wisłockiej. I chociaż jej nakład osiągnął rekordową liczbę 7 mln egzemplarzy, to Wisłocka najpierw musiała stoczyć walkę z ówczesną władzą i cenzurą, dla których książka była wręcz obrazoburcza.

Profesor Izdebski przyjaźnił się z Michaliną Wisłocką, autorką najbardziej znanej polskiej książki o miłości „Sztuki kochania”, do końca jej życia (zmarła
Paweł Relikowski Profesor Izdebski przyjaźnił się z Michaliną Wisłocką, autorką najbardziej znanej polskiej książki o miłości „Sztuki kochania”, do końca jej życia (zmarła w 2005 roku - red.)

Nie zajmuję się seksem, tylko miłością

Jak opowiada Zbigniew Izdebski, wbrew powszechnej opinii, Michalina Wisłocka nie była wyłącznie „panią od seksu”. - Powtarzała mi zresztą „Ja się nie zajmuję seksem, tylko miłością”. Z zachwytem patrzyła na starsze pary idące po ulicy „Dawno zapomnieli co to seks, ale zobacz, jak się kochają” - mówiła do mnie.

- Jakiś czas temu byliśmy z żoną na filmie „Bogowie” o prof. Zbigniewie Relidze. Wychodząc z kina, mówię do niej „Szkoda, że nie powstał do tej pory film o Michalinie Wisłockiej”. A dziś jestem konsultantem takiego filmu - opowiada Zbigniew Izdebski. Film o Wisłockiej realizuje niemal ta sama ekipa, co obraz „Bogowie”.

Premiera filmu „Sztuka kochania” jest przewidziana na styczeń przyszłego roku. Michalinę Wisłocką zagra Magdalena Boczarska, jej męża Piotr Adamczyk, a kochanka z Lubniewic Eryk Lubos. Film opowiada o wydarzeniach rozgrywających się od końca lat 40. do połowy lat 70. Część zdjęć jest kręcona również w słynnych Lubniewicach.

O uczuciach też trzeba mówić

Ostatnie badania prof. Izdebskiego dotyczące seksualności Polaków przeprowadzono właśnie 40 lat po „seksualnym przewrocie”, którego dokonała książka Wisłockiej. Chociaż sam prof. Izdebski nie nazywa tego rewolucją, a co najwyżej ewolucją seksualną.

- Jaka jest seksualność Polaków XXI wieku? Może nie pruderyjna, ale powiedziałbym, że trochę wstydliwa. Polacy ogólnie są zadowoleni z życia seksualnego, ale mankamentem jest to, że zbyt mało dbamy o relacje w związkach, za mało mówimy o uczuciach - przekonuje Zbigniew Izdebski. - Ludzie muszą ze sobą rozmawiać, mówić, co im sprawia przyjemność.

- Optymistyczne jest to, że w moich badaniach aż 83 procent mężczyzn i 78 procent kobiet deklaruje, że ponownie wybrałoby tego samego partnera, z którym jest obecnie w związku. To sporo!

Z badań przeprowadzonych w 2011 roku wynikało z kolei, że 11 procent z nas ma problem z wytrwaniem w dłuższym związku. - Tymczasem młodzi ludzie muszą sobie uświadomić, że żyjemy coraz dłużej i wkrótce możemy być ze sobą nie 50, a 60 czy 70 lat. Kiedy mówię to moim studentom, patrzą na mnie z obrzydzeniem - śmieje się profesor.

Dziś, kiedy medycyna poczyniła ogromne postępy, seks wśród ludzi po 70-tce nie jest niczym dziwnym. Prof. Izdebski zastanawia się jednak, czy nasza mentalność jest na to gotowa.



Create bar charts

Niebieska tabletka, czyli seks w jesieni życia

- Są dwa obszary tabu seksualności: dzieci i młodzież oraz właśnie osoby starsze. Najlepiej chcielibyśmy, by jedni i drudzy byli aseksualni - śmieje się prof. Izdebski. - Bo nie chodzi tu przecież wyłącznie o fizjologię, wiele osób w późniejszym wieku myśli „A może nam już nie wypada”.

- Z badań wynika, że co prawda 50 procent mężczyzn w wieku ok. 70 lat ma zaburzenia z erekcją, ale to też znaczy, że aż połowa ich nie ma. Zresztą od kilkunastu lat panowie mają wsparcie farmakologiczne. Niestety, większość z nich uważa, że to niemęskie. Korzysta z tego zaledwie 10 procent mężczyzn. Tymczasem ja jestem za wsparciem farmakologicznym, jeśli to poprawia jakość życia.

Jak mówi prof. Izdebski, obecnie wiele osób starszych na nowo rozpoczyna swoje życie seksualne. To z kolei rodzi czasem krępujące sytuacje. - Przychodzi do mnie kiedyś jedna z pacjentek i od progu woła „Niech pan zabierze mojego męża!” - wspomina ze śmiechem seksuolog. - Bo jak to, przez kilka czy kilkanaście lat seksu nie było, a tu nagle jest?! Niektórzy ludzie czują się zawstydzeni, bo odzwyczaili się od swojej nagości, żona dawno nie rozbierała się przy mężu, a chce poczuć się pożądana jak na początku małżeństwa. Pocieszę panie - większość panów też nie wygląda jak Apollo. Uspokaja też: - Nie da się przeżyć życia z jednym partnerem na tej samej intensywności, z ciągłymi motylami w brzuchu - uważa prof. Izdebski.

Z nauczycielem i rodzicem nie porozmawiasz

Prof. Izdebskiego niepokoi brak odpowiedniej edukacji seksualnej, i to zarówno w szkołach, jak i domach. - Młodzi ludzie nie mają dobrej wiedzy o seksie. Nic dziwnego, skoro my dorośli nie chcemy rozmawiać z naszymi dziećmi o tej sferze życia. Nie traktujemy ich poważnie, wolimy stawiać nakazy i zakazy.

Z badań prof. Izdebskiego wynika, że aż u 19 procent dziewcząt i 16 procent chłopców do 15. roku życia dochodzi do inicjacji seksualnej. - Z punktu prawa, współżycie z osobami w tym wieku jest przestępstwem - uświadamia. - Życie seksualne rozpoczynają obecnie szybciej dziewczęta niż chłopcy.

Wiek inicjacji seksualnej z roku na rok się obniża. W badaniach z 2011 roku średni wiek „pierwszego razu” wynosił: 18,1 lat u mężczyzn, a 18,7 u kobiet ( w 1997 roku odpowiednio 18,4 i 19,3 lat).

Kobieto, zakoleguj się z wibratorem

Dzisiejsze Polki nie mają też problemu z przełamywaniem elementów seksualności, które jeszcze niedawno stanowiły tabu. Jak chociażby masturbacja. - Dobry wibrator nie jest zły - mówi prowokująco prof. Izdebski. - Oczywiście to kwestia podejścia do siebie, ale naprawdę warto się z wibratorem zakolegować - śmieje się.

Profesor Izdebski przyjaźnił się z Michaliną Wisłocką, autorką najbardziej znanej polskiej książki o miłości „Sztuki kochania”, do końca jej życia (zmarła
brak Jak opowiada Zbigniew Izdebski, wbrew powszechnej opinii, Michalina Wisłocka nie była wyłącznie „panią od seksu”. - Powtarzała mi zresztą „Ja się nie zajmuję seksem, tylko miłością”. Z zachwytem patrzyła na starsze pary idące po ulicy „Dawno zapomnieli co to seks, ale zobacz, jak się kochają” - mówiła do mnie.

I opowiada o wizycie w nowojorskim Museum of Sex, znanym też jako MoSex. - Był tam również sklep z wibratorami. Obserwowałem przez pewien czas kobiety, które tam przychodziły. Świadome tego, co kupują, bez cienia zażenowania - opowiada seksuolog. Sam przyznaje, że lubi sprezentować na święta swoim koleżankom, często poważnym naukowcom, wibratory. - Pewnie niejedna profesorka przeżyła w związku z tym szok pod choinką - śmieje się Izdebski.

Paradoksalnie jednak w dobie niczym nieskrępowanej seksualności, zdaniem prof. Izdebskiego, Polacy są... niedopieszczeni! - Wiem, że szczególnie panom trudno się do tego przyznać - śmieje się.

I opowiada historię jednego ze swoich pacjentów. - „Wie pan, tak chciałbym być kotem mojej żony” - usłyszałem kiedyś od pewnego mężczyzny. Zdziwiłem się. A on tłumaczy: „Przychodzę z pracy, a żona siedzi na kanapie i głaszcze kota”. Mąż też chce być tak pogłaskany! - dodaje Zbigniew Izdebski.

Źródła: Badanie Zbigniewa Izdebskiego i Polpharmy Seksualność Polaków 2011 i „Obraz obyczajowości seksualnej współczesnych Polaków” - 2016.

Anna Stasiewicz

W redakcji odpowiadam za lokalny samorząd i działania władz, chociaż z racji mojego wykształcenia, w kręgu zainteresowań jest również historia oraz polityka samorządowa.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.