Były żołnierz oszustem. Udawał agenta CBŚ i wyłudzał pieniądze

Czytaj dalej
Fot. Marcin Obara
Joanna Labuda

Były żołnierz oszustem. Udawał agenta CBŚ i wyłudzał pieniądze

Joanna Labuda

Metodę „na policjanta” wymyślili Romowie. To oni często stoją za wyłudzeniami milionów od seniorów. I choć policja ma sukcesy w walce z gangami, to na razie łapie głównie „płotki”, tzw. odbieraków.

Fałszywy agent CBŚ wpadł w ręce poznańskiej policji. 7 stycznia na ulicy Kościuszki w Poznaniu odebrał od emerytki kopertę z wyłudzonymi 50 tys. zł. Kobieta chwilę wcześniej pobrała je z banku. Zatrzymany to 44-letni emerytowany wojskowy z Gdańska, który był już notowany przez służby. Mężczyzna usłyszał zarzut oszustwa w warunkach recydywy, za co grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. Z naszych ustaleń wynika, że był jednak tylko pionkiem w rękach tzw. wnuczkowej mafii, a policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań w tej sprawie.

Stuprocentowe trafienie policjanta

44-latka, jako sprawcę wyłudzenia pieniędzy, wytypował jeden z funkcjonariuszy wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, który w pobliżu banku wykonywał akurat czynności służbowe. To policjant z długoletnim stażem, od lat zajmujący się tematem wyłudzeń. Dwa dni wcześniej analizował materiały dotyczące oszustwa, do którego doszło 5 stycznia 2016 r. w Poznaniu. Wówczas w ręce złodzieja wpadło „tylko” 20 tysięcy złotych. Na podstawie obserwacji stwierdził, że mężczyzna może być powiązany ze sprawą i, jak się okazało, podejrzenia były słuszne. - Do zatrzymania oszusta doszło, gdy starsza kobieta przekazała mu kopertę z pieniędzmi. To było stuprocentowe trafienie - opowiada o sprawie komisarz Łukasz Skawiński z wydziału dochodzeniowo-śledczego KMP w Poznaniu.

Oszukana 73-latka do samego końca nie była świadoma, że rzekomy oficer CBŚ to przestępca. Jak później mówiła, widząc grupę policjantów, którzy zatrzymali sprawcę, była przekonana, że właśnie oni są zorganizowaną grupą przestępczą. Przyznała również, że w wakacje trzykrotnie odbierała telefony od oszustów. Wtedy była czujna i szybko przerywała rozmowę. Komisarz Skawiński podejrzewa, że feralnego czwartku zadziałało coś innego. Podczas pierwszego połączenia złodziej celowo odkrył swoje zamiary, tak by ofiara miała pewność, że chce wyłudzić od niej pieniądze. Kolejny telefon - już od „policjanta” - miał uśpić jej czujność i wzbudzić zaufanie.

Kasjerki miały stanowić zagrożenie

Metoda na policjanta jest prosta, a scenariusz działania bardzo podobny. Oszust najpierw wytwarza w swojej ofierze silne poczucie zagrożenia, a następnie przejmuje jej majątek. W jaki sposób złodziejom udało się wyciągnąć pieniądze tym razem?

- Fałszywy policjant przekonał 73-latkę, że kasjerki banku współpracują z grupą przestępczą. Aby nie dokonały przelewu, musi natychmiast wypłacić swoje oszczędności - wyjaśnia Łukasz Skawiński. Między innymi dlatego podczas rozmowy z ofiarą zawsze padają pytania o stan konta, osiągany dochód oraz możliwości kredytowe.

Gdy kobieta jechała do banku, cały czas była „na linii” z przestępcą. Po wyjściu z placówki głos w słuchawce zasugerował, żeby dla całkowitego bezpieczeństwa kobieta przekazała pieniądze funkcjonariuszowi, który został oddelegowany przed bank. Na zewnątrz czekał na nią jednak nie policjant, a tzw. odbierak. Tym razem był to 44-letni emerytowany wojskowy. Jak tłumaczą policjanci, w tym i każdym innym przypadku, osoba, która przyjeżdża po pieniądze, stanowi tylko „kupon do odcięcia” i jest najsłabszym ogniwem zorganizowanej grupy przestępczej.

Korzenie wnuczkowej mafii

Policja od lat obserwuje, w jaki sposób oszuści modyfikują metodę wyłudzania pieniędzy od seniorów. W Polsce zaczęło się od oszustw na wnuczka, w których wyspecjalizowały się grupy Romów. Jak mówi komisarz Skawiński, przestępcy początkowo wykorzystywali dostępną dla wszystkich sieć komórkową i dzwonili nawet z Poznania do Poznania. - W tej chwili mają swoje siedziby poza Polską - najczęściej w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Posługują się kartami i stamtąd wykonują połączenia - tłumaczy Skawiński.

Tam praca idzie pełną parą. Gangi wynajmują domy, które zamieniane są w tzw. call center. Jak wyjaśniają nam policjanci, w jednym domu pracuje nawet do 20 osób, które korzystają z elektronicznych książek telefonicznych i Google Maps (na tej podstawie najpierw typują ofiarę, a następnie instruują ją, którędy ma dojechać do banku). „Werbownicy” wykonują nawet do tysiąca połączeń dziennie, a ich ofiarami najczęściej są mieszkańcy dużych miast, jak Poznań, Kraków i Warszawa.

Policja nie ukrywa, że metoda na policjanta nie jest działaniem drobnych oszustów, a za jej stworzeniem stoją w wielu przypadkach gangi Romów. W Poznaniu wielokrotnie dochodziło już do ich zatrzymań. Odbierak, czyli człowiek, który udaje policjanta, za niewielkie pieniądze, a czasami komórkę lub telewizor, wykonuje tylko zlecenie z góry. Nad nim jest jeszcze szereg innych osób, które przekazują pieniądze, odbierają je za granicą, wykonują połączenia i szukają ofiar.

Utopiony milion złotych

W ubiegłym roku w Poznaniu złodzieje posługujący się metodą na policjanta, usiłowali wyłudzić pieniądze 292 razy. Aż 38 razy im się to udało. Poznaniacy stracili wówczas w sumie dokładnie 1 milion 900 złotych. Choć liczba wyłudzeń z roku na rok maleje, statystyki i tak są dramatyczne. Przypomnijmy, że do rekordowego wyłudzenia w naszym regionie doszło w maju 2015 roku. Złodziej podający się za agenta CBŚ Andrzeja Stępnia w bezczelny sposób okradł mieszkankę osiedla Piastowskiego w Poznaniu. Mężczyzna kazał jej spakować wszystkie oszczędności oraz zlikwidować lokaty w banku. W sumie emerytka przekazała mu 120 tys. zł. Kilka dni wcześniej ofiarą przestępstwa padła także 74-letnia mieszkanka poznańskiego Piątkowa. Kobieta straciła wówczas 66 tys. zł.

Kiedy taksówkarz widzi, że starsza osoba znów jedzie do banku i wynosi z niego pieniądze, powinien zawiadomić policję

Dzięki działaniom prewencyjnym policji i szerokiej kampanii medialnej, społeczeństwo jest coraz bardziej czujne. Dzięki temu niektóre próby wyłudzenia zostały udaremnione. Tak było m.in. 18 maja ubiegłego roku w Kaliszu, gdzie 83-latka chciała wypłacić 30 tys. zł. Kobieta była zdenerwowana, co wzbudziło podejrzenia Łukasza Zielińskiego, który stał za nią w kolejce na poczcie. - Postanowiłem zapytać, dla kogo wpłacane są te pieniądze i dlaczego w taki sposób. Poprosiłem, aby kobieta podała mi telefon. Gdy się odezwałem, rozmówca zakończył połączenie - opisuje całą sytuację kaliszanin. Mężczyzna uspokoił kobietę i zawiózł ją na komisariat policji.

Z kolei w Poznaniu bohaterką została Izabela Droździk, dyrektorka 9. oddziału banku PKO BP. Kobieta i podlegli jej pracownicy odmówili wypłacenia pieniędzy staruszce, która chciała podjąć oszczędności swojego życia. Podczas rozmowy emerytka przyznała, że pieniądze są dla policji. Izabela Droździk natychmiast wezwała służby.

Nie daj się oszukać!

- Niektóre banki zaczynają interesować się sytuacją i mają szkolenia wewnętrzne, które przynoszą efekty - przyznaje asp. Magdalena Kempińska z KMP w Poznaniu. Jak mówi, często informacje od kasjerów, ale też taksówkarzy, mogą pomóc w zatrzymaniu sprawców. - Kiedy taksówkarz widzi, że starsza osoba po raz kolejny jedzie do banku i wynosi z niego pieniądze, profilaktycznie powinien zawiadomić policję, że ma takiego klienta - dodaje Łukasz Skawiński.

Przypominamy, że funkcjonariusze policji nigdy nie biorą pieniędzy czy biżuterii do depozytu. Ponadto policjant zawsze musi się wylegitymować. - Jeżeli podejmujemy jakiekolwiek czynności, jesteśmy do tego zobowiązani. Musimy pokazać legitymację służbową, żeby dana osoba dokładnie wiedziała, z kim ma do czynienia - dodaje komisarz Skawiński.

Policja apeluje również do rodzin, aby rozmawiały o oszustwach z seniorami i ostrzegały ich przed niebezpieczeństwem.

Zatrzymanie Arkadiusza Ł. ps. Hoss
27 maja 2014 roku polscy i niemieccy policjanci przeprowadzili wspólną akcję zatrzymania członków gangu złodziei, wyłudzających metodami na wnuczka i policjanta. Łącznie na terenie Niemiec zatrzymano 10 osób, natomiast w Polsce - 4. Wśród nich był Arkadiusz Ł., pseudonim Hoss, Polak romskiego pochodzenia, który był mózgiem gangu. Mężczyzna usłyszał zarzuty dokonania oszustw na łączną kwotę ponad 2 mln zł. W czasie zatrzymań zabezpieczono m.in. dwa ferrari, mercedesa, około 100 tys. zł w gotówce, obrazy i porcelanę wartą około 250 tys. złotych.

Autor: Joanna Labuda

Joanna Labuda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.