Bydgoski strażak zdobył kolejny szczyt

Czytaj dalej
Fot. archiwum rodzinne
Katarzyna Dworska

Bydgoski strażak zdobył kolejny szczyt

Katarzyna Dworska

Kazbek jest niełatwą górą, która wymaga odpowiedniego sprzętu, ale również znajomości technik asekuracji i obycia z lodowcami.

Michał Wiśniowski na co dzień jest ratownikiem w bydgoskiej Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 3. Niedawno wrócił z wyprawy na jeden z najwyższych szczytów Kaukazu. - Kazbek jest niełatwą górą, która wymaga odpowiedniego sprzętu oraz elementarnych umiejętności wspinaczkowych, technik asekuracji i obycia z lodowcami - opisuje 36-latek. - W ciągu zaledwie kilku minut pogoda może się radykalnie popsuć. Nawet latem nieprzyjazna aura może zatrzymać alpinistów aż na 10 dni w meteostacji.

Jeden z najwyższych szczytów Gruzji ma 5033 metrów n. p. m. Dwunastoosobowa wyprawa rozpoczęła się z miejscowości Kazbegi. - Do pierwszej bazy dotarliśmy po dwugodzinnym marszu - wspomina Wiśniowski. - Znajdowała się przy prawosławnym klasztorze Cminda Sameba, który pochodzi z XIV wieku.

Kolejnego dnia udało im się dotrzeć na wysokość 3653 metrów n.p.m. - Musieliśmy przejść przez Lodowiec Gergeti, który charakteryzuje się licznymi szczelinami - opowiada strażak. - Następne dwa spędziliśmy na aklimatyzacji w schronisku prowadzonym przez gruzińskich alpinistów. Przeszliśmy też szkolenie, które obejmowało poruszanie się w rakach i hamowanie czekanem.

Stamtąd wyruszyli w kierunku Plateau, czyli wywłaszczenia na lodowcu.

- Tam, na wysokości prawie 4,5 tysiąca metrów n.p.m., rozbiliśmy obóz - relacjonuje. - Zebrała się burza śnieżna i mieliśmy trudności z późniejszym wydostaniem się z namiotów.

Wczesnym rankiem spakowali tylko wodę oraz herbatę i zaatakowali szczyt. - Wyprawa na Kazbek potwierdziła, że znajomość ratownictwa wysokościowego jest bardzo przydatna - ocenia bydgoszczanin. - Podczas wspinaczki walczymy nie tylko z górą, lawinami i spadającymi odłamkami skalnymi, ale i z wszelkimi słabościami naszego organizmu. Wspinając się na wyższe partie trzeba wspomnieć o chorobie wysokościowej. Zlekceważenie pierwszych objawów prowadzi do obrzęku płuc i mózgu. Jeden z naszych kompanów dostał nudności i silnych bólów głowy. Rozsądek nie pozwolił mu na dalszą wspinaczkę.

Do gór należy podchodzić z dystansem i rozsądkiem. - Podczas wcześniejszej wyprawy na Mont Blanc byłem świadkiem tego, gdy jedna z osób z innego zespołu wypięła się z liny i biegła prosto przed siebie, nie patrząc na zagrożenia.

Michał Wiśniowski strażakiem jest od siedmiu lat. Przez ten czas ukończył specjalistyczne kursy i zdobył uprawnienia starszego ratownika wysokościowego, dzięki czemu może brać udział w akcjach ratowniczych na terenach dotkniętych klęskami żywiołowymi. Od dziecka uwielbia wspinaczkę. - Mój ojciec jest góralem - opowiada Wiśniowski. - Kiedy dorastałem, przeszedłem wszystkie polskie pasma górskie od Beskidów, Bieszczad i Karkonoszy, aż po Tatry.

Katarzyna Dworska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.