Bulwarowi kierowcy i zabójcza prędkość

Czytaj dalej
Fot. Marcin Obara
Roman Laudański

Bulwarowi kierowcy i zabójcza prędkość

Roman Laudański

Rozmowa z JERZYM DZIEWULSKIM, kierowcą rajdowym, byłym antyterrorystą.

- Jacy jesteśmy „za kółkiem”?
- Nie mam najlepszego zdania o rodakach za kierownicą i potwierdzają to opinie fachowców. Media informowały, że 80 procent Polaków nie potrafi jeździć autostradami. Niestety, to prawda. Robię wiele tysięcy kilometrów autostradami, nie tylko polskimi, ponieważ ścigam się na różnych torach w całej Europie. Z przerażeniem patrzę na Polaków jeżdżących po kraju. Mają niewiele pojęcia o tym, jak jeździć po autostradzie. Polaków nikt nie uczy techniki poruszania się autostradami, a to jest istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa drogowego. Proszę zauważyć, jak włączają się do ruchu na autostradzie po odpoczynku na parkingu lub po tankowaniu. Z przerażeniem patrzę na kierowców, którzy z prędkością 40-50 kilometrów na godzinę próbują wjechać na autostradę! Oni nie wiedzą, że kilkusetmetrowy pas służy do szybkiego rozbiegu, żeby włączyć się do ruchu! Czasem kierowcy zachowują się w tym miejscu jak przed znakiem stop, czekają aż będą mogli włączyć się do ruchu. Nie mają pojęcia, że na tym odcinku powinni przyspieszyć nawet do stu kilometrów na godzinę, żeby płynnie włączyć się do ruchu.

- Pan to może pędzić swoim samochodem.
- Poruszam się jedyną w Europie Ultimą GTR, jednym z najszybszych samochodów na świecie. Jadąc nią autostradą, nie przekraczam 140-150 km/h, to auto bardzo dużo pali. A przy takiej prędkości zachowuje normę ok. 12 litrów. Nie mam też powodu, by przyspieszać. Jadę na wyścig lub z wyścigu, wiem, co mnie czeka - po prostu odpoczywam. Proszę sobie wyobrazić, że jadę prawym pasem autostradą i nagle ktoś mnie wyprzedza lewym, co jest właściwe, ale ten ktoś jedzie równolegle do mnie i fotografuje mój samochód! Cała rodzina w środku siedzi z telefonami i cyka fotki. Są rozbawieni i szczęśliwi, że mogą zrobić zdjęcia, a dramat polega na tym, że oni blokują mi lewy pas, a ja przed sobą mam inne samochody. To samobójcy! Oni są szczęśliwi, a mnie krew zalewa, bo to jest potwornie niebezpieczne. Ci ludzie nie zdają sobie z tego sprawy! Często jest tak, że kiedy kogoś wyprzedzam i zjeżdżam na prawą stronę, to po jakimś czasie widzę, że kierowca, którego wyminąłem, ogarnia obłęd. Próbuje mnie dogonić, zrównuje się ze mną i znowu wszyscy strzelają mi fotki!

Cały wywiad przeczytasz w daleszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 79% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.