Bóg, który wygląda jak Ferdek Kiepski

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Bóg, który wygląda jak Ferdek Kiepski

Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

„Zupełnie nowy testament” to słodko-gorzka wizja świata, w którym ulubionym zajęciem stwórcy jest dokuczanie ludziom.

Bóg istnieje, jest Belgiem i mieszka z rodziną w Brukseli, a całym światem steruje za pomocą... programu komputerowego.

W krzywym zwierciadle

Jaco Van Dormael wprowadza widza w smutne realia, w których każdy na Ziemi musi zmagać się z mniej lub bardziej poważnymi problemami. Znudzony życiem Bóg wymyśla kolejne absurdalne prawa, aby jeszcze bardziej uprzykrzyć codzienność ludziom. I tak kanapki z dżemem spadają na podłogę tylko posmarowaną stroną, telefon zawsze dzwoni w momencie, gdy zmęczeni wygodnie ułożą się w wannie wypełnionej gorącą wodą, sąsiednie kolejki w marketach za każdym razem przesuwają się dużo szybciej, a naczynia zawsze tłuką się, gdy już zostaną umyte. Żeby życie nie było zbyt łatwe bez przerwy wybuchają też pożary i dochodzi do kolejowych katastrof.

Poczciwy Bóg - w spodniach dresowych, przepoconym podkoszulku, kraciastym szlafroku i kapciach - mieszka w trzypokojowym mieszkaniu razem z córką i żoną. W tę rolę równie dobrze mógłby się wcielić znany polskim widzom Ferdek ze „Świata według Kiepskich”.

W jego domu przez całą dobę uruchomiony jest telewizor, a jedynymi kanałami, które mogą być włączane są te sportowe. Ea ma dość zachowania ojca i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Sześciu nowych apostołów

10-latka najpierw przesyła wiadomość do wszystkich mieszkańców świata z datą ich śmierci, a następnie blokuje wszystkomogący komputer i ucieka na poszukiwania sześciu nowych apostołów. Dlaczego sześciu? Ponieważ, gdy dodamy ich do dwunastki wcześniej wybranej przez JC, dawniej Jezusa, to będzie to liczba... zawodników grających w drużynie baseballowej

Dziewczynce pomaga Vincent, bezdomny z dysleksją, który ma spisać tytułowy nowy testament oparty na historiach opowiedzianych przez wybranych. Do ich grona dołącza niepełnosprawna dziewczyna, która marzy o prawdziwej miłości, dojrzała kobieta (tutaj rewelacyjna Catherine Deneuve), która postanawia wyswobodzić się z nieudanego małżeństwa oraz zabójca, marzący o podróżach urzędnik, nieśmiały mężczyzna w średnim wieku i umierający chłopiec.

Podczas wędrówki Ea poznaje siebie i odkrywa niezwykłe umiejętności. Potrafi chodzić po wodzie, przenosić siłą myśli przedmioty i słyszy wewnętrzną muzykę, która gra w każdym człowieku.

Film, który przekracza granice

W komedii Van Dormaela poruszane są wszystkie problemy współczesnego świata, a bazą do ich pokazania stają się biblijne przypowieści, tyle że postawione na głowie. Dzięki temu, że tematyka filmu ociera się o religię - pewnych rzeczy nie trzeba widzom wyjaśniać. Reżyser w humorystyczny i często bardzo dosadny sposób odnosi się do aspektu duchowego. Stworzona przez niego historia szokuje, ale w pozytywny sposób.

„Zupełnie nowy testament” jest opowieścią o władzy w zdominowanym przez mężczyzn świecie, karze, sile i buncie. Jednak mimo że jest to produkcja pokazująca Stwórcę, który bardziej niż siebie samego nienawidzi wszystkich pozostałych, zbyt dużo w niej absurdalnych sytuacji, aby mogła urazić bardziej wierzące osoby. To obraz bazujący zarówno na powadze, jak i kiczu, który przede wszystkim opowiada o nieobecności Stwórcy w naszym życiu.

Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.