Bobry opanowały region

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gwiździel
Lucyna Talaśka-Klich

Bobry opanowały region

Lucyna Talaśka-Klich

Bobry są sprytniejsze od ludzi i zezwolenia na odstrzał redukcyjny niewiele pomagają w ograniczeniu populacji tych zwierząt. Wciąż ich przybywa.

- Bobrów jest coraz więcej i to, co robią te zwierzęta, przysparza rolnikom sporo problemów - mówi Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. - Bo oprócz tego, że niszczą np. rowy melioracyjne, kopią zagłębienia, w które wpadają maszyny rolnicze, to coraz częściej powodują straty nawet w uprawach. Już im nie wystarcza kora drzew, ale chyba zmieniły dietę, bo chętnie jedzą nawet kukurydzę i rzepak.

- Bobry nie zmieniły diety, bo zawsze lubiły nie tylko korę, kukurydzę, rzepak, ale i np. buraki cukrowe - twierdzi Zygmunt Krzemień, leśnik i przewodniczący komisji hodowlanej ds. zwierzyny grubej przy Okręgowej Radzie Łowieckiej w Bydgoszczy. - Problem polega na tym, że jest ich coraz więcej i dlatego nie pogardzą także tym, co znajdą na polach.

W 2015 roku na terenie RDLP w Toruniu (w przybliżeniu to woj. kujawsko-pomorskie i częściowo pomorskie - powiat chojnicki) doliczono się 6990 bobrów. - W ubiegłym roku oszacowaliśmy uszkodzenia o różnym nasileniu na powierzchni ponad 413 hektarów - informuje Mateusz Stopiński, rzecznik RDLP w Toruniu. Podkreśla, że jest to powierzchnia samych uszkodzeń, natomiast powierzchnia lasów, w których w ogóle wystąpiły szkody, wynosi 2300 ha.

- Dotyczą głównie gatunków liściastych wszystkich klas wieku - od upraw leśnych, młodników i drzewostanów dojrzewających do starodrzewów - dodaje Stopiński. - Polegają na ogryzaniu drzew, ścinaniu ich, a także podtapianiu całych fragmentów lasu. Największe szkody notowaliśmy w żyznych nadleśnictwach, gdzie bóbr znajduje dobrą bazę pokarmową, np. w Nadleśnictwie Lutówko, Brodnica, Szubin czy Runowo, ale także w borowych nadleśnictwach obfitujących w cieki i zbiorniki wodne, jak Osie i Przymuszewo.

Zdaniem leśników uszkodzenia koncentrują się w pobliżu ostoi bobrów - żyznych fragmentów lasu wzdłuż cieków i zbiorników wodnych (np. Brda, Wda, Zalew Żurski), np. wzdłuż Wdy doprowadziły niemal do całkowitej eliminacji gatunków liściastych, biorąc się za gatunki iglaste.

W dolinach Brdy i Wdy bobry osiedlano w latach 1976-1979. W 1996 roku w Nadleśnictwie Trzebciny doliczono się 90 osobników tego gatunku, zaś w roku 2000 liczba ta wzrosła do 270 sztuk. Dziś leśnicy szacują, że na tym terenie bytuje 309 bobrów.

- Już w 2001 roku Wojewódzka Komisja Ochrony Przyrody w Bydgoszczy zwracała uwagę na konieczność ograniczenia liczby tych osobników w dolinie Brdy i Wdy - dodaje Mateusz Stopiński. - W czasach, kiedy gatunek ten reintrodukowano w Polsce (ponownie wprowadzono rodzimy gatunek - przyp. red.), mówiono o optymalnej liczebności 5 tysięcy osobników na terenie całego kraju.

Dziś, na terenie samej tylko Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, leśnicy doliczyli się prawie 7 tys. tych zwierząt, a w 2012 roku było to 5396 sztuk.

Leśnicy starają się jak mogą, by chronić drzewa przed zębami gryzoni (np. grodzą najcenniejsze drzewa, zabezpieczają siatkami).

Budowle bobrów, które piętrzą wodę, zalewają części lasów, ale i tereny użytkowane rolniczo.

Rzecznik RDLP podkreśla jednak, że to, co robią bobry, często ma charakter pozytywny w lasach: - Bobry wzmagają retencjonowanie wody i podnoszą jej poziom, co poprawia kondycję drzewostanów i łagodzi skutki przejściowych susz. Wpływa to na zwiększanie stabilności i bioróżnorodności siedlisk i stanowi naturalne poprawianie małej retencji wodnej bez ponoszenia kosztów na inwestycje w postaci budowy zastawek, jazów czy pogłębiania zarastających zbiorników (np. na Kujawach).

Ale nawet ci, którzy wiedzą, że bobry są potrzebne, podkreślają, że jest ich już za dużo.

Regionalny dyrektor ochrony środowiska w Bydgoszczy wydał w minionym roku zezwolenia na odstrzał redukcyjny 376 bobrów, ale zastrzelono 31 tych zwierząt. Dlaczego?

Zdaniem RDOŚ wiąże się to przede wszystkim z tym, że bóbr prowadzi głównie nocny tryb życia. Ponadto większą część doby spędza w ukryciu, w norach lub w żeremiach.


Fakty o bobrach

Lucyna Talaśka-Klich

Kieruję działem, który rozkłada gospodarkę na czynniki pierwsze i tłumaczy Czytelnikom w jaki sposób ekonomia wpływa na życie przeciętnego Kowalskiego. Moim konikiem jest rolnictwo. Konie także są moją pasją, szczególnie huculskie i rasy wielkopolskiej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.