Bez Prezesa zgody - nic [komentuje Roman Laudański, wideo]

Czytaj dalej
Fot. Alik Keplicz
Roman Laudański

Bez Prezesa zgody - nic [komentuje Roman Laudański, wideo]

Roman Laudański

Jeszcze ostatki i znowu trzeba będzie posypać głowy popiołem, a czas karnawału opuści nas na dobre.

Tacy Niemcy np. to co roku organizują uliczny karnawał. Przebierają się, piją i hucznie świętują. A w większych miastach ulicami przejeżdżają platformy (niekoniecznie obywatelskie). Na jednej z nich znalazł się w tym roku Jarosław Kaczyński w wojskowym mundurze i zniewolona pod jego butem Polska. Kukły zręcznie podpisane, żeby od razu było wiadomo, o kogo chodzi. I oczywiście zwolennicy PiS będą mogli się słusznie obruszać, ale może coś jest na rzeczy?



Prezes nie piastuje żadnej władzy w Polsce, a wszyscy wiedzą, że nic bez jego zgody się nie stanie.

Może ten niemiecki „dowcip” z karnawałowej platformy - szyty bardzo grubym szydłem, ale to szydło jednego ściegu bez prezesa by zrobić przecież nie mogło - w tym gronie możemy to sobie powiedzieć - ale jakby wstyd. Znajoma z Niemiec pisze, że przez ostatnie 25 lat chodziła z dumnie podniesioną głową, a w ostatnich miesiącach, po przejęciu władzy przez PiS, najchętniej nie wychodziłaby spod koca, bo wszyscy ją pytają: o co chodzi z tym PiS i z Polską? Trudno wytłumaczyć, że chodzi o „dobrą zmianę”, prawda?

Od wczoraj gości u nas niejaka Komisja Wenecka, a w Wenecji wiadomo - trwa karnawał. Tylko nie przyjechali namawiać nas do świętowania, a pytają o Trybunał Konstytucyjny. I jakby znowu nie jest nam do śmiechu. Właśnie pojawiła się informacja sondażowni CBOS, że działania PiS popiera 42 procent badanych Polaków. A protesty Komitetu Obrony Demokracji aż 46 proc. Polaków! Chyba większość nie uwierzyła w prezydenta „wszystkich Polaków” i premier - „damy radę”.

Szkoda, bo nie po to przez 25 lat odejmowaliśmy sobie od ust, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, żeby teraz w trzy miesiące wszystko stracić. Jeśli PiS działa w myśl zasady: po nas choćby potop, to prezesowi trzeba przypomnieć, żeby uważał, o czym marzy, bo niektóre marzenia się spełniają.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy \"Gazety Pomorskiej\"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.