Będzie kasa, to będą inwestycje

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapala
Jolanta Zielazna

Będzie kasa, to będą inwestycje

Jolanta Zielazna

Samorządowcy za absurd uważają zarzut, że nie inwestują na złość rządzącym. Wskazują, że nie ma konkursów, w których mogą startować po pieniądze.

Tego, że w 2016 roku inwestycje wyhamowały, nie neguje nikt. Trudno dyskutować z danymi GUS. Mówią one o 7,7-procentowym spadku w pierwszych trzech kwartałach br. Prezes PiS winą obarczył przedsiębiorców, a premier „niektóre samorządy”, w których władzę ma PO i PSL i jest w nich taka filozofia, by na złość władzy nie realizować inwestycji zgodnie z planem.

Sprawa wcale nie jest tak czarno-biała, jak chcieliby politycy PiS, a rządzący mają w tym spowolnieniu swój udział. Inwestycje wyhamowały w każdym sektorze, także w spółkach z udziałem Skarbu Państwa.

Z szacunków Ministerstwa Rozwoju wynika (podał je portalsamorzadowy.pl), że w latach 2014-2020 z unijnych funduszy do samorządów może trafić ok. 100 mld zł, z czego 65 mld to regionalne programy operacyjne.

Do tej pory w całym kraju podpisano umowy na 17 proc. kwoty, a na koniec roku powinno to być 19 proc., by przyznane pieniądze były w pełni wykorzystane.

Kujawsko-Pomorskie w ramach RPO (Regionalny Plan Operacyjny) ma dostać 1,9 mld euro.

- Każdy samorząd jest zainteresowany inwestowaniem, by zaspokoić potrzeby mieszkańców, zadowolić wyborców - zauważa Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy. Przypomina, że w opóźnieniu wydawania pieniędzy rząd ma swój udział. W kwietniu samorządy dostały pismo z Ministerstwa Rozwoju, by wstrzymały się z ogłaszaniem przetargów do końca sierpnia, bo nowelizowane jest prawo zamówień publicznych. - Poza tym zmienił się rząd, nastąpiła duża wymiana urzędników, część procedur została wyhamowana. To jest naturalne - uważa.

Nowa perspektywa dopiero na dobre się zaczyna. W 2017 r. Bydgoszcz na inwestycje ma zaplanowane 440 mln zł, rok później 650 mln.

- Trudno inwestować, gdy ciągle nie ma konkursów, są opóźnienia we wdrażaniu dokumentacji - mówi Marcin Skonieczka, wójt gminy Płużnica (pow. wąbrzeski). - A dokumenty w konkursie składamy dopiero, gdy znamy kryteria wyboru projektów. Konkursów z RPO jest mało.

W opinii wójta Skonieczki pieniądze z obecnej perspektywy są trudniejsze do zdobycia. - Teraz są bardziej kierowane do konkretnej grupy odbiorców, np. szpitali, Urzędu Marszałkowskiego. Wcześniej w kryteria wpisywała się szersza gama projektów.

Pieniądze unijne to, niestety, ogrom biurokracji, kryteriów, strategii, uzgodnień, szczegółowych opisów - procedury, które laikowi mało co mówią, wymieniać można jeszcze długo.

- Nie znam przypadku, by ktoś celowo hamował inwestycje, ale procedury są skomplikowane - nie ukrywa Jerzy Zająkała. Wójt Łubianki (pow. toruński) jest członkiem Komitetu Monitorującego przy Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu. - Bardzo dużo pracy zostało włożone w procedury oceniania projektów, przygotowanie zestawów kryteriów.

W każdym razie wójt sądzi, że od następnego roku inwestycje ruszą na dobre, a rozpędzą się w 2018 roku.

Dodajmy - czego nikt nie dopowiada - roku wyborów samorządowych.

Zająkała jednak powodu przewlekłości upatruje u samego źródła, czyli w Komisji Europejskiej. - Za późno to wszystko się zaczyna - sądzi.

RPO dla województwa kujawsko-pomorskiego został przyjęty przez Komisję Europejską w grudniu 2014 r. jako pierwszy z 16 programów regionalnych. - Ale dopiero od sierpnia 2015 r. po przyjęciu innych dokumentów można uczciwie liczyć czas rozpoczęcia wdrażania RPO - wyjaśnia Barbara Jesionowska, wicedyrektor marszałkowskiego Departamentu Rozwoju Regionalnego. - Od tego czasu przygotowywane są właśnie zestawy kryteriów wyboru projektów, ogłoszone konkursy, ponad 100 projektów jest wybranych do dofinansowania, a setki innych są aktualnie oceniane.

Na to, że przygotowanie dokumentów się ślimaczy, mają też wpływ prace nad zmianami w ustawach albo brak krajowych programów.

Inwestycje ruszą od przyszłego roku, a potrwają do końca 2023 r., tak zostało zapisane.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.