Barciś: - W życiu najfajniejsze jest życie

Czytaj dalej
Fot. Lucyna Sztandera
Lucyna Sztanderalucie@op.pl

Barciś: - W życiu najfajniejsze jest życie

Lucyna Sztanderalucie@op.pl

W bibliotece w Sępólnie mieszkańcy spotkali się ze znanym aktorem - Arturem Barcisiem. Można było z nim porozmawiać. Dawał autografy.

Aktor, który był w bibliotece, ma pozytywne spojrzenie na świat.

Zanim jednak zmienił swoje spojrzenie na świat, mówi, że było mu źle na świecie.

- Byłem dzieckiem dosyć nieszczęśliwym - drobniutki, malutki, chorowity. Taki byle jaki - jak to na wsi mówili. Nawet jak wybierali drużynę piłkarską to mnie ostatniego. Było mi źle na świecie. Dopiero w zerówce pani zauważyła, że umiem czytać, więc jak wychodziła na papierosa, to sadzała mnie bym czytał dzieciom. Byłem najszczęśliwszy, bo byłem ważny - śmiał się, wspominając lata dziecięce Artur Barciś - W szkole zapisałem się do chóru. Śpiewałem najlepiej, więc zostałem solistą. Stałem przed chórem, na scenie. Chociaż raz byłem wyżej. Wtedy też ci chłopacy, którzy mi dokuczali i sadzali mnie na szafie, a ja płakałem z upokorzenia, oglądali mój występ i bili brawa. Na scenie więc czułem się bezpiecznie. Tam nic nie mogło mi się stać.

Te przeżycia pewnie zadecydowały o wyborze zawodu, jak i talent, bo jak podkreślił gość sępoleńskiej książnicy: - Aktorstwo to dar. Nie można się go nauczyć. Można jedynie oszlifować ten dar.

Studiował w Łodzi. Ten czas wspomina miło, poza jednym niezdanym egzaminem, ale poza tym i przedmioty, i życie towarzyskie mu odpowiadały. Był w swoim żywiole.

Na spotkaniu wspomniano o książce „Rozmowy bez retuszu“, która jest wywiadem Marzanny Graff z Arturem Barcisiem. Bohater nie chciał się zgodzić, ale autorka przekonała go, by opowiedział o swojej drodze do kariery i dał nadzieję, motywację innym młodym ludziom, którzy pochodzą z małych miejscowości i nie wierzą w swoje możliwości wybicia się.

Były rozmowy o jego rolach filmowych w „Dekalogu“, „Miodowych latach“ czy „Ranczu“.

A dlaczego w życiu najfajniejsze jest życie?

- Sam fakt, że istniejemy na tym świecie, że dostrzega się te fajne strony życia... - zakończył bardzo optymistycznie serialowy Norek.

Autor: Lucyna Sztandera

Lucyna Sztanderalucie@op.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.