Astoria „rozstrzelała“ Śląsk z dystansu, Noteć zagrała odważnie

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Adam Szczęśniak

Astoria „rozstrzelała“ Śląsk z dystansu, Noteć zagrała odważnie

Adam Szczęśniak

Pokaz skutecznej gry z dystansu, a potem stalowe nerwy w drugiej połowie pozwoliłyAstorii na ważną wygraną we Wrocławiu na koniec 1. rundy.

ŚLĄSK WROCŁAW - ASTORIA 82:88

Kwarty: 14:25, 19:23, 26:15, 23:25
ŚLĄSK: N. Kulon 16 (2), 6 zb., 5 as., M. Kulon 14 (1), Wilczek 10 (2), 5 zb., Hajnsz 10 (1), Czyżnielewski 4 oraz Stawiak 11, 5 zb., 3 bl., Jakubiak 10 (1), Musiał 5 (1), Pruefer 2, Krakowczyk 0.
ASTORIA: Laydych 22 (3), 6 zb., Robak 19 (4), 3 as., Szyttenholm 12, 6 zb., Barszczyk 7 (1), Lewandowski 5 (1), 7 zb., 5 as., oraz Grod 18, Łucka 3 (1), Fatz 1, Kutta 1, Wardziński 0.

Bydgoszczanie zagrali bez Mazura, którego uraz stopy wymagał zabiegu, a teraz odpoczynku (wróci w połowie stycznia).

Nawet bez jednego z liderów astorianie, mając tak dysponowanych graczy pierwszej „5“ i znakomitego rezerwowego (chyba najlepszy wchodzący w lidze) Groda, wygrali zasłużenie.

Pierwsza połowa to był popis w rzutach za 3 pkt. Nawet bez nich, w 1. kwarcie nasz zespół grał tak skutecznie (w sumie 59 proc.), że szybko zrobiło się 8:17 i 12:25. Druga kwarta to aż 7 z 8 celnych rzutów z dystansu (w całej 1. połowie 9/12!), a po serii pięciu z rzędu w 17. min goście prowadzili najwyżej - 23:45.

Bardzo przeciętne wsparcie z ławki (z wyjątkiem Groda 4 pozostałych zmienników dało 5 pkt., 5 zb., 2 as.) sprawiło, że trener Konrad Kaźmierczyk musiał liczyć na podstawowych zawodników, a ci tracili siły. Gospodarze mocno rotowali, starając się zmęczyć rywali. I to przyniosło efekt.

W 3. kwarcie było 36:53, ale w kilka minut Śląsk zaliczył serię 16:2 i zrobiło się zaledwie 52:55. Co więcej, w 4. odsłonie po 4 pkt. Stawiaka i akcji 2+1 Jakubiaka Śląsk wyszedł na jedyne prowadzenie 68:67 (34. min.). Bydgoszczanie zareagowali jednak spokojnie. Grali długie akcje, a przy mocnej obronie udawały im się też kontry. Grod trafił za 2, a Robak za 3 pkt. Potem jeszcze N. Kulon „3“ zmniejszył straty na 71:72, ale wtedy 5 pkt. zdobył Laydych, Szyttenholm dołożył 2 i po chwili 1 z wolnego, a Barszczyk trafił na 71:82. Tej przewagi nasi już nie roztrwonili.

Astoria była nie tylko skuteczniejsza, ale wygrała także tablice (30-26, mimo że 6-10 w ataku) i asysty (15-10), popełniło też mniej błędów. Dzięki wygranej, 1. rundę zakończyła z bilansem 7-8, co pozwala wierzyć w awans do play off.

SOKÓŁ ŁAŃCUT - KSK NOTEĆ 78:64

Kwarty: 17:19, 19:17, 23:14, 19:14
SOKÓŁ: Fortuna 14 (3), Jakóbczyk 12 (1), Kulikowski 12, Klima 11, Koszuta 10, 7 zb. oraz Czerwonka 8 (2), 5 as., Wrona 7 (1), 8 zb., T. Pisarczyk 4, Pławucki 0.
NOTEĆ: A. Filipiak 13 (3), 7 as., 6 zb., Adamczewski 7 (1), 6 zb., Wierzbicki 6 (2), S. Sroczyński 3, Michałek 2 oraz M. Sroczyński 11 (1), Pochocki 10, Dusiło 6 (1), Kozłowski 6 (2).

Kujawski zespół prześladowany jest przez urazy. Od kilku tygodniu Maciejewski leczy kontuzjowane kolano. Na treningu staw skokowy skręcił Korólczyk. Na Podkarpaciu nie zagrał też Ratajczak, który narzeka na pachwinę. Gospodarze chcieli sięgnąć po 7. wygraną z rzędu we własnej hali. Źle rozpoczęli mecz; inowrocławianie po celnych rzutach z dystansu Adamczewskiego (jedyna udana próba) i Filipiaka prowadzili 6:0, a po chwili już 10:2. Udane początki meczów stają się specjalnością graczy Noteci.

- Rywale grali odważną koszykówkę. Pokazali, że odwaga popłaca - ocenił postawę gości trener Sokoła Dariusz Kaszowski.

W 1. kwarcie Noteć tylko na moment straciła prowadzenie (16:17), ale szybko je odzyskała po „3“ Kozłowskiego. Także przed przerwą utrzymywała dobry poziom. Świetną zmianę dał M. Sroczyński. Po jego udanych zagraniach było już 29:23 i 34:29. Po 1. połowie był jednak remis 36:36. Dla ekipy Łukasza Żytki spotkanie dobrze układało się do stanu 41:36. Kolejny fragment 3. kwarty przegrali aż 9:23. Nie mogli zatrzymać Fortuny i Kulikowskiego (50:59).

Zawodnicy Noteci rzucili się do odrabiania strat, ale Filipiak i M. Sroczyński mieli za małe wsparcie ze strony kolegów. Niezwykle wyrównany zespół z Łańcuta nie miał słabych punktów. Pod koszem dominowali Klima, Wrona i Koszuta. Ten ostatni przypieczętował zwycięstwo Sokoła efektownymi wsadami.

Adam Szczęśniak

Od 1994 roku, czyli od początku swojej kariery zawodowej, pracuję w "Gazecie Pomorskiej". Przez 22 lata w dziale sportowym, najpierw pod batutą ś.p. Tomasza Malinowskiego, m.in. w toruńskim oddziale "GP" oraz we Włocławku, pilotując koszykarzy Anwilu, później przez kilka lat sam kierowałem działem, by w 2016 r. zostać wydawcą. Sport wciąż mam jednak w sercu, choć więcej czas poświęcam obecnie sprawom społecznym i politycznym.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.