Anna Seniuk przekonała się, że funkcjonuje jej wizerunek matki Polki

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Jolanta Zielazna

Anna Seniuk przekonała się, że funkcjonuje jej wizerunek matki Polki

Jolanta Zielazna

Gdy Anna Seniuk weszła do biblioteki, prosto z trasy, bez makijażu, z torbą, mało kto zwrócił na nią uwagę. Choć był już tłum ludzi, którzy czekali na spotkanie z popularną i lubianą aktorką.

W salce, która pełniła rolę garderoby, było trochę nerwowo. Bo czasu mało, mniej niż by się chciało, a przydałoby się złapać oddech po męczącej podróży w upalny dzień, szybko przebrać się, umalować.

Tymczasem gdzieś zapodziała się szminka, diabeł ogonem nakrył coś, co przed chwilą leżało na wierzchu, a teraz zniknęło, choć jest pilnie potrzebne. Wsiąkł egzemplarz książki z pozaznaczanymi stronami, cytatami i teraz trzeba szybko szukać, gdzie był ten fragment o...? Gdzie ja mówię, że...? Jak wiadomo, wtedy akurat szybko niczego znaleźć się nie da.



Trzeba było z tym wszystkim błyskawicznie się uporać i Anna Seniuk wraz z córką Magdalena Małecką-Wippich wyszły na spotkanie z Czytelnikami w bibliotece wojewódzkiej w Bydgoszczy niczym na scenę. Choć to spotkanie z Czytelnikami, nie wiadomo, czy byłoby tylu chętnych, gdyby nie filmowe role aktorki. Teraz, wraz z córką Magdaleną (altowiolistka, kameralistka, menedżerka) uchyliła nam drzwi do swojej prywatności, wspomnień o przodkach. Matka opowiada o sobie, córka o matce i o tym, jak to jest być dzieckiem popularnej postaci, jak dzieci sobie radziły ze sławą mamy, nieustannie zaczepianej i nagabywanej w każ- dym możliwym miejscu.

Opowiadają o tym wszystkim w książce „Nietypowa baba jestem” (tak mówi o sobie Anna Seniuk), książce, którą napisała.... napisały... ? Tu trwa żartobliwy spór, bo Anna Seniuk mówi „napisałam”, a córka nieustannie poprawia „ja napisałam”.

Kobieta z krwi i kości

Serialowa Madzia Karwowska z „Czterdziestolatka” (z tą rolą w pierwszej kolejności jest kojarzona) ma poczucie humoru i dystans do siebie. - Stoję, bo wiele osób jest ciekawych, jak wyglądam? Przytyłam? Schudłam? Zastanawiają się, ile mam lat? To można przeczytać w internecie, dużo, dużo ponad 50 lat samej pracy zawodowej.

Spotkanie skrzy się od anegdot, wspomnień, opowieści, jak ludzie spontaniczni reagują, gdy teraz spotkają Annę Seniuk. Prawdziwe historie! Pewien taksówkarz w Krakowie zaczął „Ale się pani z... z... zmieniła!” - wybrnął elegancko. Inny był mniej dyplomatyczny, gdy spytała, dlaczego tak się jej przygląda? - Patrzę, jak ten czas szybko leci - odpowiedział.

Ma też aktorka dystans do swojej popularności, przyzwyczajona już, że sceniczny wizerunek i role część widzów przyjmuje jako rzeczywistość. I jest zdziwiona (publiczność), że jest inaczej.

- Jeżdżę dosyć dużo pociągami. Kiedyś jechałyśmy w przedziale obie z jakąś panią, ona zatroskana pyta, co mi dolega? Mówię, że nic. Ona dalej, dlaczego jestem taka smutna? Mówię, że nie jestem. Siedzę sobie z książką. Ona dalej: No nie, pani zawsze taka żywa, pełna energii, dowcipy opowiada i taka wesoła.
- Ale gdzie mnie pani taką widziała?
- No przecież w rolach, w telewizji panią taką widziałam.

To jeszcze nic wobec tego, jak widzom role aktorów zlewają się z prawdziwym życiem. Anna Seniuk opowiada, jak Piotra Adamczyka, który grał Jana Pawła II, podczas wizyty aktora w Meksyku niektórzy potraktowali jako Ojca Świętego. A Tomasz Stockinger (dr Lubicz w „Klanie”) proszony był w pociągu o wypisanie recepty. Na pewno jakieś ma...

Anna Seniuk nie raz się przekonała, że w społecznej świadomości funkcjonuje jej wizerunek matki Polki, kobiety gotującej trzydaniowe obiadki, wesołej, otwartej, wiecznie żartującej. Ten wizerunek, jak sama mówi - niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

- Energia sceniczna i otwarcie się na scenie nie ma nic wspólnego z otwartością na co dzień - mówi Magdalena Małecka-Wippich. I postanowiła ukazać w książce kobietę z krwi i kości, zburzyć nieprawdziwy wizerunek.

Głos! Ten głos!

Na początku, kiedy zaczynała aktorską karierę, choć miała już za sobą role w kilku filmach, Annę Seniuk rozpoznawano... po głosie!

Była taka sytuacja w sklepie, kupowała coś i słyszy: Niech pani coś jeszcze powie - Słucham?! Powiedziałam, co chcę kupić i co jeszcze mam mówić? Jeszcze raz mam poprosić? - Nie, nie nie! Ja pani głos skądś znam! Forsyte! Irena Forsyte!

Rzeczywiście, zanim Anna Seniuk stała się rozpoznawalna dzięki serialom, widzowie znali jej głos. Dubbingowała Irenę Forsyte w słynnym brytyjskim serialu „Saga rodu Forsyte’ów”, który powstał pod koniec lat 60.

Dopiero później przyszły serialowe role Magdy Domaradzkiej w „Czarnych chmurach” i Magdy Karwowskiej z „Czterdziestolatka” - z nią do dziś w pierwszej kolejności jest kojarzona. A rozpoznaje ją dzięki temu już trzecie pokolenie widzów.

Czy pani umie doić krowę?

Tymczasem Anna Seniuk mówi, że trzy inne filmy zaważyły na jej życiu.

To najpierw „Bilet powrotny” Ewy i Czesława Petelskich. Po „Czterdziestolatku” chciała się wysupłać z serialowej postaci, przez dwa lata odmawiała przyjmowania podobnych ról. I po jakimś czasie propozycje filmowe ustały. Wtedy zgłosili się Petelscy.

- Czy pani umie doić krowę? Spytał mnie wtedy kierownik produkcji - wspomina aktorka. - Nie umiem. - To nic, załatwimy pani korepetycje w PGR. Skończyłam więc kurs rolniczy, umiem doić krowy ręcznie i mechanicznie, zaprząc konia do pługa, orać i parę jeszcze innych rzeczy - śmieje się Anna Seniuk.

Po tej roli zadzwonił do niej Andrzej Wajda, by zagrała w „Pannach z Wilka” - drugim ważnym dla niej filmie. Widział ją w nim jako Julcię, panią w dworku.

Film kręcono szybko, bo Daniel Olbrychski (filmowy Wiktor Ruben) miał tylko trzy tygodnie wolne - później zaczynał kręcić film za granicą i w pierwszej chwili odmówił Wajdzie. Na to reżyser stwierdził: To nic, dobierzemy pięć bab, które szybko grają!

Seniuk okazała się jedną z tych, które „szybko grają”. Ukochanym zaś filmem pani Anny jest „Konopielka” (1981 r.) i rola Handzi. - Można powiedzieć, że to moralitet o przemijaniu, porządku świata - uważa aktorka. Opowiada, że długo się do filmu przygotowywali, ale nie było zgody władz. Bo nie ma wsi bez szkoły, elektryfikacji, tłumaczyli towarzysze. W 1980 r. sytuacja się zmieniła i film mógł powstać. Akcja przewija się przez cały rok, zdjęcia musiały być kręcone w plenerze, a nie w studio. Krótko przed rozpoczęciem zdjęć okazało się, że pani Anna jest w ciąży.

- Edward Redliński, autor książki, której adaptacją był film, machnął ręką: Aaa, co tam! Na wsi jedno dziecko mniej, jedno więcej nie ma znaczenia - opowiada aktorka. - Dopisał scenę, której w książce nie ma. Idziemy po podwórku i ja mówię do filmowego męża: Kaziuk, ja zaciężyła.



- Oglądam ten film zawsze z sentymentem - nie ukrywa Anna Seniuk. - Nie była potrzebna żadna charakteryzacja, mój brzuch rósł, a to była właśnie Magda. Ja urodziłam córkę, córka „urodziła” mnie, czyli napisała książkę. Koło się zamknęło.

Nieuchwytny „Skrytus”

Jak w ogóle doszło do powstania książki? Popularna i lubiana aktorka nie ukrywa, że wiele razy konsekwentnie odmawiała różnym wydawnictwom, które proponowały jej, by napisała wspomnienia.

I nie było by „Nietypowej baby...”, gdyby nie remont, który nieoczekiwanie córka, czyli Magda, zorganizowała matce. Wtedy okazało się, że pilnie trzeba uporządkować pudła z pamiątkami. A w nich listy, programy, stosy przedwojennych zdjęć, dokumenty. Nie wiadomo, kto jest na tych zdjęciach, nie ma już kogo zapytać.

Zdjęcia i dokumenty były z Kresów, bo tam, w Stanisławowie, Anna Seniuk się urodziła. W 1945 roku wyjeżdżali stamtąd w bydlęcym wagonie.

Wtedy, przy okazji remontu, zdecydowała, że dla wnuków opisze rodzinną historię, by to wszystko ocalić. Łatwo nie było, o czym świadczy choćby tytuł „Bałagan z przodkami”. W sumie książka jest nie tylko o babci Czeszce i prababci Węgierce.

Jak się córce pracuje z matką nad książką? O, łatwo nie było! - przyznaje Magda Małecka-Wippich. Kiedy już ustaliły, że pisać będzie córka... - Mama nagle stała się nieuchwytna - mówi Magdalena. - Gdy tylko miałyśmy się umówić na spotkanie, mama mówiła: Tak, oczywiście, tylko wiesz, jutro mam próbę, w środę jadę do Szczecina. To po powrocie ze Szczecina. Po powrocie ze Szczecina zaczynały się egzaminy w szkole teatralnej. To po egzaminach się zabierzemy.

Z wydawnictwa dzwonią, dopytują się, jak idzie, a tu wcale nie idzie.

Było bardzo nerwowo, rzucanie słuchawką. - Mama jest osobą bardzo skrytą i na początku opowiadała doskonale znane anegdoty, ale przecież nie o to chodziło.

Anna Seniuk śmieje się: - W domu mam ksywę „Skrytus”. Wiedziałaś, z kim masz do czynienia.

W którymś momencie okazało się, że Magdalena jest w ciąży i na napisanie książki mają pół roku.

Udało się. Książka powstała, Magda urodziła synka, Anna Seniuk umacnia się w swojej trzeciej roli (po aktorstwie i profesora w warszawskiej Akademii Teatralnej) - roli babci.

Jolanta Zielazna

W pracy zawodowej zajmuję się tematami dotyczącymi głównie ubezpieczeń społecznych (ZUS), problemami osób niepełnosprawnych, starszych. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Lubię słuchać wspomnień osób starszych z czasu ich dzieciństwa, młodości.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.